wtorek, 30 czerwca 2015

Rozdział 14 - Nie chce przeszkadzać


Obudziłam się o 18.55.
Zeszłam na dół zrobić sobie kolacje, ale to co tam zobaczyłam było dziwne. Na sofie siedzieli Francesca i, jak się nie mylę, Marco. Oglądali Gwiazd Naszych Wina. No świetnie. Chce mi się jeść, ale nie chcę im przeszkadzać. Już wiem! Wyjdę do Leóna.
Po cichu ubrałam się i wyszłam z domu.
Zadzwoniłam do przyjaciela.
- Cześć Violu - przywitał się
- Hey León. Mogę przyjść do ciebie? Bo Fran przyprowadziła chłopaka, a ja głodna jestem.
- Tak, jasne. I tak niedługo miałem sobie robić kolację.
- Do zobaczenia - rozłączyłam się
Droga do chłopaka zajęła mi 15 minut.
- Wracasz do domu? - zapytał León po kolacji
- Raczej tak. Nic tutaj nie mam. Z resztą Francesca będzie się martwić.
- Okey. A ufasz mi?
- Pewnie
- W stu procentach?
- Jeszcze nie - popatrzyłam na ścianę - Piękny obraz
- Namalowała go moja babcia, kiedy miała 27 lat - uśmiechnął się
- Miała wielki talent
- Dalej żyje.
- No to przekaż jej te słowa przy najbliższym spotkaniu - zaśmiałam się
- Powiedz mi coś
- Co?
- Jak to jest, że piękne kobiety w przeszłości wycierpiały tak wiele?
Popatrzyłam na niego.
- Urodę zapewne odziedziczyłaś po mamie
- Nie pamiętam jej. Zmarła, kiedy miałam 3 latka - mój uśmiech znikł.
- Przepraszam. Nie wiedziałem - złapał moją rękę
- Nie szkodzi. Skąd miałeś to wiedzieć? Zapomniałam ci o tym powiedzieć.
Po kilku minutach ciszy wreszcie się odezwałam.
- Idę już do domu.
Wstałam otworzyłam drzwi i dalej nie poszłam.
- Co jest? - zapytał León
- Boję się ciemności - zamknęłam drzwi
- Odprowadzić cię?
- Jeśli możesz
Chłopak poszedł po kurtkę, ubrał buty i razem wyszliśmy. Droga powrotna także zajęła 15 minut.
- Dziękuję - przytuliłam go
- Nie masz za co - odwzajemnił uśmiech
 Weszłam do somu. Francesca chyba była ze swoim chłopakiem na górze. Po cichu poszłam do swojego pokoju i zasnęłam.

środa, 10 czerwca 2015

Rozdział 13 - Nie mogłam jechać sama




Po kilku minutach przyszła wiadomość od Leóna.
OD: LEÓN
Dobranoc ;*
DO LEÓN:
Nie będzie dobra :(
Chłopak po chwili zadzwonił.
- Co się stało? - zapytał
- Wyjechał. Wyjechał wcześniej, zostawił mnie.
- Ale jesteś pewna, że nie poszedł się przejść?
- Nie! Zostawił mi list! - krzyknęłam
- Przyjść do ciebie?
- Nie, Francesca przyjeżdża w nocy.
- Dobrze. Za to już w życiu nie będę o nas rozmawiał, póki ty nie będziesz chciała
- Dziękuję - uśmiechnęłam się lekko
- Mam nadzieję, że już ta noc będzie lepsza.
- Na pewno, dobranoc
- Branoc
Położyłam telefon na szafkę nocną i poszłam spać.
*Następny dzień, 6.40*
- Pani Violu, pani Violu, pora wstać, pora wstać, tu Francesca śpiewa, tu Francesca śpiewa, la la la, la la la
- Francesca! - przytuliłam ją mocno
- Violka! Tęskniłam! - odwzajemniła uścisk
- Ja też.
Dziewczyna oderwała się ode mnie.
- Gdzie Fede? - zapytała
- Wyjechał. - odpowiedziałam spokojnie
- Czemu?
- Powiedział, że za bardzo mnie skrzywdził i nie chce więcej tego robić, więc wyjechał.
Nie odpowiedziała.
- Idziemy do szkoły? - zapytałam
- Ubierz się tylko - uśmiechnęła się i wyszła
Kiedy wyszła ubrałam się w to, uczesałam się i zeszłam na dół
- Idziemy? - zapytałam
- Idę
Po 10 minutach doszliśmy do szkoły.
- Hey Violu - przywitał mnie León
- Cześć
- Ja już pójdę - powiedziała Francesca
Tylko się uśmiechnęłam.
- Jak się czujesz?
- Dobrze. Zobaczę go za parę lat, ale co tam? Dobrze, że nie przywiązałam się zbytnio do niego.
Chłopak popatrzył się na mnie.
- León, ja chciałabym po lekcjach na spokojnie porozmawiać o nas - popatrzyłam mu w oczy
- Oh, myślałem, że przez Federico nie będziesz chciała o tym rozmawiać - powiedział zdziwiony
- Zdałam sobie sprawę, że on nie może decydować o tym, z kim jestem, kogo lubię, z kim się widzę, z kim rozmawiam. On jest tylko moim kuzynem i nikim więcej. Gdyby był moim bratem, to może by go zrozumiała, ale nim nie jest.
- Wow. Kiedy zdałaś sobie z tego sprawę?
Zaśmiałam się.
- A wiesz, że niedawno?
- Haha
- Idziemy? - złapałam go za ręke
- Jasne
Po 4 lekcjach, czyli po 4 godzinach w Stud!o poszłam do kawiarni, gdzie miałam się spotkać z Leónem.
- León! Tutaj - zawołałam go kiedy przyszedł
- Witaj ponownie
- Chcesz coś? - spytałam
- Nie, dzięki - odpowiedział
- Muszę ci coś powiedzieć
- Słucham i nie przerywam
- Długo myślałam nad tym wszystkim
- Czyli?
- No o nas. Na początku nie wiedziałam co to jest, co do ciebie czuję. Myślałam, że cię nienawidzę, potem, że to tylko przyjaźń, ale zdałam sobie sprawę, że miałeś rację. Oszukuję samą siebie, bo tak naprawdę to ja cię kocham. - popatrzył na mnie
- Cieszę się, że wreszcie to zrozumiałaś - uśmiechnął się szeroko
- Ale nie będziemy razem. Ja nie jestem na to gotowa. Nie wiem czemu, ale widzę w tobie twojego brata.
- Rozumiem. Będę czekać aż będziesz gotowa mi zaufać.
- Wiedz, że nie musisz czekać długo - uśmiechnęłam się
On popatrzył na mnie pytająco.
- Bo ufam ci już w 80 procentach
- Ah, o to chodzi
- A o czym ty myślałeś?
- Nie ważne. Idziemy się przejść? - chłopak wstał z miejsca
- Oczywiście
Chodziliśmy po Londynie 2 godziny, a potem León odprowadził mnie do domu.
- Czyli mieszkając w Buenos Aires mogłaś chodzić tylko do szkoły i do domu, na zakupy tylko ze swoją nianią?
- Dokładnie. A kiedy mój tata usłyszał, że mam chłopaka wynajął mi ochroniarza, którego po 2 dniach zwolniłam, bo Jorge był jakiś dziwny. No a potem pożałowałam.
- I dopiero potem pozwolił ci wyjechać ze swoją przyjaciółką?
- Na początku miałam jechac sama, ale to były tylko moje plany. Mój tata zgodził się, bo chciał, żebym na kilka lat uciekła od przeszłości, ale bał się o mnie i wtedy poprosiłam Fran, która natychmiast się zgodziła.
- Cieszę się, że mogłem się o tobie aż tyle dowiedzieć.
- Ale dowiesz się o wiele więcej, jeśli jutro to ty będziesz opowiadał. - zaśmiałam się
- Kocham cię - pożegnał się ze mną i odszeł
W domu nawet nie mogłam spokojnie wejść do salonu.
- On cię kocha?! Opowiedziałaś mu o swoim życiu?! Czyś ty zwariowała?!
- Francesca! Uspokój się! Ja też go kocham i mu o tym powiedziałam, ale on rozumie też, że nie jestem jeszcze gotowa na nowy związek.
- Okey
- Idę się zdrzemnąć.
Poszłam do góry i położyłam się na  moim łóżku. Po 10 minutach zasnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------
Heyo kochani! Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale nie miałam weny, z resztą ten rozdział pisałam parę dni.... I jest malutka zmiana: rozdziały będą w sobotę i to jest wyjątek :)

wtorek, 19 maja 2015

Rozdział 12 - Zostawiłeś






~Co za piękny dzień! Dzisiaj niedziela, więc wolne!~
Wstałam z łóżka i się ubrałam. Na dole był już Federico.
- Księżniczka wstała - przywitał mnie
- Cześć - uśmiechnęłam się - Która godzina?
- 12.47 - odpowiedział
- Jaja sobie robisz?!
- Nie. Widzisz jak długo potrafisz spać?
- Zrobisz mi śniadanie? - powiedziałam po chwili
- Magiczne słowo?
- Proooooszę
- Dobrze. Idziesz gdzieś?
- Najprawdopodobniej do łazienki ogarnąć się - zaśmiałam się
*10 minut później*
- Długo tam siedziałaś
- Nie umiałam znaleźć tuszu do rzęs - powiedziałam siadając na krześle
- Po co wy, dziewczyny, się malujecie? - zapytał
- Żeby ładnie wyglądać - odpowiedziałam
- Nie wiem jak Fran, albo inne dziewczyny wyglądają bez make-upu, ale ty wyglądasz bez niego przepięknie
- Gdybyś nie był moim kuzynem, pomyślałabym, że mnie podrywasz
Rozległ się dźwięk przychodzącego SMS-a.
- Nie przeczytasz?
- Idę do łazienki - krzyknęłam z końca korytarza
- Znowu?!
*5 minut później*
- Federico, gdzie jest mój lakier do... - stanęłam jak wryta - Co ty robisz?
- Jesteś z nim?- zapytał wściekły
- Ale z kim? I czemu przeczytałeś tą wiadomość?
- Z Leónem
- Nie, nie jestem - odpowiedziałam równie wściekła
- Słuchaj Violetta, wiesz dobrze, jaki jest jego brat, a natura Jorge przenosi się powoli na niego i ty dobrze o tym wiesz.
- Federico! Ty nie wiesz jaki on jest! Potrafisz się z nim tylko kłócić. Nie umiesz normalnie z nim porozmawiać! Ja z nim pogadałam na spokojnie i okazało się, że nie jest taki, na jakiego wygląda!
- Viola nie krzycz.
- Co? To ty zacząłeś - wzięłam z blatu telefon i poszłam do mojego pokoju
OD: LEÓN
Hey, mała. Co powiesz na spacerek po południu?
DO: LEÓN
Cześć, tu Federico. Violetta nigdzie z tobą nie pójdzie.
OD: LEÓN
Jakim prawem czytasz jej wiadomości?
No teraz już przegiął! Nie mówi mi z kim się kłócił, wraca do domu bez zapowiedzi, czyta moej SMS-y.... Chyba powinien wrócić do Argentyny.
~Muszę zadzwonić do Leóna ~
- Halo? - odebrał
- Cześć León - przywitałam się
- Violetta, widziałaś te wiadomości?
- Tak widziałam. Fede miał rację, nie pójdę z Tobą na spacer
- Czemu? - zapytał
- Jestem zmęczona i zapewne niedługo zadzwoni Fran z Włoch
- Wyjechała?
- Tak
- Słuchaj, ja chcę się z tobą przejść, bo dzisiaj to ostatni dzień, w którym nie rozmawiamy o naszej spójni
- Przepraszam, ale moja odpowiedź nadal brzmi nie. Wolę od ciebie odpocząć za nim być może się pokłócimy, niż potem płakać w poduszkę, że straciłam przyjaciela
- No dobrze. To miłego dnia
- Wzajemnie - rozłączyłam się
Po chwili zadzwoniła Francesca.                                     

- Cześć Fran!
- Vilu! Co tam u ciebie?
- Dobrze, jutro z Leónem porozmawiamy o naszym mariażu
- O czym?
- No o naszym spężeniu
- Violetta mów po ludzku - Włoszka już się denerwowała
- Oj o naszej relacji
- No to trzeba była tak od razu! Boisz się?
- Nie! Ty masz mi tu opowiadać,  co u ciebie!
I tak przegadałyśmy 2 godziny. Ja opowiadałam jej o tym co tu się dzieje, a ona o tym co we Włoszech.
Chwilkę jeszcze posiedziałam patrząc się w ścianę i postanowiłam zejść na dół.
- Fede, przepraszam - usiadłam obok niego na kanapie
- Nie,Violu. To ja powinienem przeprosić. Nawet nie wiem czemu go przeczytałem. Nie mogłem.
- To, że go przeczytałeś nie jest tym najgorszym -popatrzył na mnie - Odpisałeś na tę wiadomość. 
- Faktycznie - położył telefon na ławę
- Federico, ja nie wiem co ty do niego masz. Tylko się z nim kłócisz, a on przecież nic ci nie zrobi - złapałam jego rękę - Spróbuj z nim porozmawiać
- Viola, bo ty nie wiesz wszystkiego
- To znaczy czego?
- Nie ważne. Jeszcze się załamiesz. 
- Nie! Powiedz, proszę.
- Wiesz, lepiej będzie jeśli wrócę do Argentyny - puścił moją dłoń i poszedł do góry
Ja nic z tym nie zrobiłam. Patrzyłam jak odchodzi. Wiedziałam, że idzie się pakować, ale i tak siedziałam. Może to dlatego, że zrobił mi zbyt wiele przykrości? 
Po kilku minutach poszłam do swojego pokoju. Widziałam przez szparkę w drzwiach, że Włoch się pakuje, jednak tylko zamknęłam się w różowym pomieszczeniu. Wzięłam pamiętnik i zaczęłam pisać.
Drogi Pamiętniku!
Francesca wczoraj wyjechała do Włoch odwiedzić rodzinę. Dzisiaj pokłóciłam się z Fede, bo przeczytał mojego SMS-a i na niego odpisał. Na moje nieszczęście wiadomość była od Leóna..
Oczywiście z nim porozmawiałam i uznał, że lepiej będzie, jeśli powróci do Włoch.  W tym momencie się pakuje. Muszę z nim jeszcze porozmawiać.
Odłożyłam dziennik i poszłam do pokoju Włocha. Leżał na łóżku i patrzył się w sufit.
- Lot mam jutro o 16.30 - powiedział zauważywszy mnie
- Mogę coś zrobić, żebyś zmienił decyzję i został? - usiadłam obok niego
- Violetta, sprawiłem ci wiele przykrości. Nie chcę tego dalej robić.
- Ale jedyną przykrością, którą mi sprawiłeś jest ta akcja z telefonem.
- Zastanów się. Pójdź myślami do czasu, kiedy przyszedłem pierwszy raz do Studia.Dalej spowodowałem ci jedną przykrość?
Nie odpowiedziałam.
- Właśnie. Proszę, wyjdź już. Chcę zostać sam.
Ja jednak nawet nie wstawałam.
- Viola...
- Okey, może uczyniłeś mi dużo smutków, ale wyobraź sobie, że kiedy wyjedziesz będę za tobą tęsknić. Wtedy dopiero będzie mi bardzo przykro, że mnie zostawiłeś. - wstałam i wyszłam
Zeszłam na dół, ubrałam się. Postanowiłam spotkać się z Leónem. 
- Halo? - odebrał
- Cześć. Propozycja ze spacerkiem dalej aktualna? - uśmiechnęłam się sama do siebie
- Jasne! Gdzie chcesz się spotkać?
- Tam gdzie ostatnio? - zaśmiałam się, bo wiedziałam, że zapomniał gdzie
- Jak sobie przypomnę gdzie to jest to będę za 10 minut
- Do zobaczenia - rozłączyłam się
Po 5 minutach doszłam do tej ławki i zaczęłam przeglądać telefon.
- Zgadnij kto to? - León zasłonił mi oczy
- Yyy Marco?
- Nie, wiem, że wiesz 
- León!
Chłopak przytulił się do mnie.
- Kto to Marco? - zapytał
- A taki chłopak, który, jak znam życie, za miesiąc będzie partnerem Fran - uśmiechnęłam się na myśl Włoszki
- Już myślałem, że masz chłopaka
- Nie jestem gotowa - wstałam - Idziemy?
- Tak  - złapał mnie za rękę - Kiedy Francesca wraca?
- Dziś wieczorem, albo jutro rano.
- A jak z Federico?
- Wraca do Argentyny - posmutniałam
León tylko mnie przytulił.
- Ale mieliśmy iść na spacer - oderwałam się od niego
- Jasne, jasne
Pochodziliśmy sobie po mieście jakieś 3 godziny. O 17 przedstawiciel płci męskiej odprowadził mnie do domu.
- Porozmawiaj jeszcze z kuzynem. - uśmiechnął się
- Ale jak mi się nie uda, to ty to zrób, dobrze?
- Oczywiście.
- To do jutra
- Dobranoc
- Ale napiszesz mi jeszcze to piękne słowo, prawda?
- Nie mógłbym tego nie zrobić
Przytuliłam go.
Weszłam do domu. Na dole nikogo nie ma. Zrobiłam sobie herbatę i po 5 minutach poszłam do góry. Na moim biurku zobaczyłam list.
Moja kochana kuzynko,
Nie mogłem tutaj dłużej być, więc zadzwoniłem to Twojego taty, a on załatwił mi prywatny samolot na powrót do domu. Zrobiłem to, bo nie chciałem Cię zobaczyć, kiedy przyjdziesz do domu. Najprawdopodobniej  zobaczysz mnie za 2 lata na 50 mojej mamy.
Kocham Cię.
Fede
- Nie widać, że mnie kochasz - powiedziałam sama do siebie
Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
BUM! Nowy rozdział! Fede wrócił do domu. Może jednak zobaczą się szybciej, a nie za 2 lata? Kiedy wreszcie będzie Leónetta? Ta para będzie za kilka (dziesiąt) rozdziałów :-) Sama nie mogę się już doczekać kiedy to się stanie, bo kocham tę parkę! Ale gdybym dała już na początku, to byłoby nudno.... 
Do za tydzień! 

sobota, 9 maja 2015

Informacja!










Przepraszam, że w poniedziałek nie było postu, ale nie miałam weny. A za 2 dni też nie będzie, bo będę na wycieczce 5 dniowej. Chociaż, jakby było tam WI-FI niezabezpieczone napisałabym nawet kilka zdań. Więc najprawdopodobniej następny rozdział będzie za 2 tygodnie. 
                                                 

KOCHAM WAS <3

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Rozdział 11 - Pójdziemy do zoo




Nad ranem obudził mnie dźwięk SMS-a.
~Jest sobota, godzina 10.36, a jakiś człowiek wysyła mi wiadomość. Co za ludzie!~
OD: LEÓN
Ooo, a co oznacza ta buźka, co?
No świetnie! Wiedziałam, że to się tak skończy!
DO: LEÓN
Pomyślałam, że skoro ty tak robisz, to ja też mogę.
OD: LEÓN
Ja tak piszę, bo cię kocham.
DO: LEÓN
Ale jesteśmy przyjaciółmi, ja ciebie nie kocham, a dzisiaj o 15 widzimy się w parku na przedostatniej ławce od prawej z lewej strony.
OD: LEÓN
Nie ogarniam. O co chodzi?
DO: LEÓN
Domyśl się.
Położyłam telefon na ziemię i zaczęłam się przebierać. Uznałam, że dziwnie będę się czuła przy Leónie nosząc ubrania z dnia, w którym musiałam sprzątać, więc przebiorę się (i pomaluję) przed wyjściem. No więc ubrałam się w to i zeszłam na dół w celu zrobienia sobie jakiejś kanapki. Zaskoczyło mnie to, że Fran nie było. Na pewno nie spała, bo o 6 obudziła mnie schodząc. No a Fede przecież śpi. Nie przejmując się tym zjadłam śniadanie i zabrałam się za sprzątanie. Po 3 godzinach dom lśnił. Federico poszedł do kolegi, a Francesca wpadła powiedzieć, że jedzie na tydzień do Włoch. Czyli zostaje sama. To dobrze, bo ani ona, ani mój kuzyn nie zareagowali by dobrze na moje spotkanie z Leónem. 
~Matko już 14.30! Muszę iść się przebrać!~
Szybko poszłam do góry wzięłam jakieś ubrania i się w nie przebrałam. Następnie szybko pomalowałam oczy. Spojrzałam na zegarek.
~14.50, mam mało czasu~
Wybiegłam z domu i usiadłam na ławce, przy której się umówiliśmy o 15.05. Upss spóźniona o 5 minut, ale szanowny pan Verdas również się spóźnił i przyszedł o 15.10.
- 10 minut spóźnienia, Leónie - wstałam i przytuliłam go
- Ty przynajmniej wiedziałaś gdzie jest ta ławka - odwzajemnił uśmiech
- Mam nadzieję, że mnie gdzieś zabierzesz?
- Jasne. Najpierw pójdziemy do zoo, a potem do wesołego miasteczka - śmiał się
- Czyli nie masz żadnych planów?
- Mam! Pójdziemy do kawiarni za rogiem.
Tylko się do niego uśmiechnęłam. Po chwili byliśmy już na miejscu.
- Violetta - zaczął poważnym tonem, kiedy kelner odszedł
- León, nie mów mi nic o uczuciach ani dzisiaj ani jutro, ani w żaden weekend, bo mi go zepsujesz - przerwałam mu
- Dobrze. To w poniedziałek sobie porozmawiamy.
- Gdzie ty chcesz rozmawiać, skoro wszędzie ze mną jest, albo Francesca, albo Federico,a to chyba nie jest rozmowa na telefon.
- Już popsułem ci humor, prawda?
- Prawda, ale możesz mi go jeszcze poprawić - uśmiechnęłam się
- Jak?
- Napisz SMS-a do Jorge o treści "Violetta jest ze mną w ciąży" - zaczęłam się śmiać
- Czemu ci na tym zależy? - chłopak też się śmiał
- Chcę zobaczyć jego reakcję
- Okey - zaczął pisać SMS-a - Ale w najgorszym wypadku przybiegnie tutaj i mi coś zrobi
- Co? On nadal jest w tym kraju? - usiadłam obok niego
- Tak. Ale za późno, żebym zrezygnował, bo już wysłałem.
I León się nie mylił. Niedługo po dostarczeniu wiadomości mój ex wbiegł tu i chciał go udusić.
- Jorge! Przestań, to twój brat!
- Już nie!
- To ty mnie zgwałciłeś i porzuciłeś nie on. Z resztą to tylko żart z tą ciążą!
Przestał.
- Żart? Wyjdę i odpuszczę jeśli jesteście parą.
- Jesteśmy - powiedziałam
Tak jak powiedział, wyszedł. 
- Szkoda, że to tylko na niby. - pozbierał się już León
- Czemu ludzie z tego lokalu nie reagują na takie coś, tylko się patrzą? - zaczęłam się śmiać
- To nie śmieszne!
Całe popołudnie minęło mi tylko z nim. Może jednak są jakieś szanse, że pozbieram się po tym wszystkim co zrobił mi Jorge, wyrzucę go z głowy i stworzę prawdziwy związek z Leónem?
-----------------------------------------------------------------------------------
Wy również możecie decydować o tym, jak potoczy się ta historia! Oczywiście nie obiecuję, że wszystkie pomysły wykorzystam,ale na pewno je przeczytam. Więc piszcie. To może być tylko 5 komentarzy. Dla Was to mało, a dla mnie pomysł na kolejne rozdziały, więc dla mnie to wiele. Oczywiście pod rozdziałem zawsze napiszę kogo pomysły się w tym znalazły :) Żeby nie było, że sobie czyiś pomysł przywłaszczam :) To ja czekam na pomysły. Do poniedziałku!

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Rozdział 10 - Spróbuję










Obudziłam się. Wciąż myślałam o tym, co dzisiaj się stanie. Może powiedzieć mu, że znam prawdę? A może on już wie? Nie wiem, ale boje się tego spotkania...
~ 13.40, po szkole~
- Witaj piękna - przywitał się ze mną
- Witaj León
- Oj, ale co tak bez uczuć?
- Nie jesteśmy ani przyjaciółmi, ani parą.
- Już nie długo - uśmiechnął się
- Muszę ci coś powiedzieć - powiedziałam, ale tego pożałowałam
- Słucham
- Znam już całą prawdę
- Jaką?
- Wiem, że jesteś bratem Jorge. Mojego byłego chłopaka, który mnie zgwałcił i porzucił.
- Ale ja nie jestem taki jak on - złapał mnie za rękę
- Ale jesteś jego bratem i kiedy jestem przy tobie to wszystkie wspomnienia wracają - posmutniałam
- Nie smuć się. Tak, miewam kłopoty z opanowaniem się, ale nigdy bym cię nie skrzywidził
- Wiem, czuję to, ale musisz zaakceptować to, że kiedy cię zobaczę od razu mam w głowie twarz twojego brata
- Violetta zrozum, że podobny jestem do niego tylko z wyglądu. - już powoli się denerwował
- A ty zrozum, że wiedząc, że jesteś jego bratem mam tylko jego w głowie, gdy na ciebie patrzę. Proszę, chociaż tyle zrozum.
- Spróbuję, ale odpowiedz mi na pytanie
- Jakie? - zapytałam
- Czy kiedy nie wiedziałaś, że jestem jego bratem cokolwiek do mnie czułaś?
Westchnęłam.
- Tylko troszkę - odpowiedziałam
Teraz on westchnął. Wstał, a ja razem z nim. Popatrzył na mnie.
- Ale spróbuję być twoją przyjaciółką - uśmiechnęłam się lekko
- Ja też  - odwzajemnił uśmiech
Przytuliłam go.
- Do jutra - pożegnałam się i odeszłam
*W domu*
- Hey, Vilu, jak tam spotkanie z Camilą? - zapytał Fede
Tak okłamałam go. Ale bałam się jego reakcji.
- Wspaniale. Jutro idę z nią do kina - rzuciłam torbę w kąt kuchni
- To super. A co z Fran? Chyba będzie zazdrosna.
- Porozmawiam z nią o tym. Na pewno zrozumie - wyjęłam jogurt z lodówki
- Viola ten jest truskawkowy
Popatrzyłam na opakowanie. 
- Ach, no tak - westchnęłam i zamieniłam go na brzoskwiniowy
- Nie chcesz poradzić się alergologa? Może można się tego uczulenia pozbyć? - zapytał
- Nie. Nie chcę wydawać pieniędzy na lekarza. Już mi wystarczy, że dużo poleciało po wypadku - odpowiedziałam
Zadzwonił mój telefon. Zobaczyłam napis 'León'. Chciałam zasłonić to przed kuzynem, ale on był szybszy.
- Odbierzesz? - zapytał zdenerwowany
- Tak. Nie wiem co ty do niego masz! - wzięłam telefon i pobiegłam do mojego pokoju
- Cześć León - odebrałam
- Hey piękna.
- Po co dzwonisz? - zapytałam
- Chciałem się upewnić, że jeszcze żyjesz - zaśmiał się
- Czemu niby? - również się zaśmiałam
- Federico..
- Ach, on, myśli, że spotkałam się z Cami
- To dobrze
- Violka, muszę ci coś powiedzieć - do pokoju wparowała Francesca
- Muszę kończyć, pa - rozłączyłam się - O co chodzi?
- Poznałam świetnego chłopaka! - wyszczerzyła się
- Naprawdę? Jak ma na imię? - zapytałam ciekawa
- Marco!
- A jaki jest?
- Przystojny, miły, romantyczny...
- A masz przynajmniej jego numer telefonu?
- A mam. I jesteśmy umówieni na jutro do teatru!
- Gratulacje! - przytuliłam ją
- Dobra idę wybierać ciuchy na jutro 
- Tylko bez krótkich sukienek - krzyknęłam za nią
~ Aj ta Fran.. Znów zakochana... Ale chwila! Ja go muszę poznać! ~
Wybiegłam z pokoju i wbiegłam do Fran.
- Ey, Viola!
- Przepraszam, ale muszę go zobaczyć
- Pod jednym warunkiem - uśmiechnęła się, jak to León kiedy ma zamiar coś zaproponować
- Jakim? - zapytałam zdenerwowana i zainteresowana jednocześnie
- Powiesz mi kim dla ciebie jest León, czemu okłamałaś Fede, że spotkałaś się z Camilą, której nie znam - podkreśliła 4 ostatnie wyrazy
- Przyjacielem, bo by się wkurzył.
- Mhm. Masz jego zdjęcie - podała mi telefon
- Serio masz go na tapecie?
Przyjrzałam się. Nie znam go w ogóle. Czyli jest okey.
- Może być. Szczęścia ci życzę - uśmiechnęłam się i wyszłam 
No i oczywiście po wejściu do pokoju dostałam SMS-a.
OD: LEÓN
Czemu się rozłączyłaś?
DO: LEÓN
Francesca...
OD: LEÓN
Wie już?
DO: LEÓN
Tak.
OD: LEÓN
To dobrze, że jej nie okłamujesz
DO: LEÓN
Ale okłamuję Federico..
OD: LEÓN
Nie martw się. Już nie długo wszystko mu RAZEM powiemy.
DO: LEÓN
Dziękuję, że nie zostawiasz mnie z tym samą :-) 
OD: LEÓN
Nigdy cię nie zostawię :*
Uśmiechnęłam się do telefonu. On mnie nie zostawi. Napisał mi to. Może on mnie naprawdę kocha? Albo udaje... Przecież ja mogę napisać, że jestem chora, a tak naprawdę będę na jakiejś imprezie. Ale ja i León jesteśmy przyjaciółmi. I nic tego nie zmieni. No chyba, że coś do niego poczuję. On zawsze będzie chciał ze mną być.
- Viola! Masz mnie zapoznać z Camilą! - do pokoju ponownie weszła Fran
- Dobrze. Zapoznam cię z nią. Jutro. W szkole.
- Naprawdę? - zapytała zdziwiona
- Tak
- Myślałam, że trudniej będzie cię przekonać
- Czemu? Jesteś moją przyjaciółką, i tak samo jak ja znam wszystkich, których ty znasz, tak samo powinno być z tobą. 
Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Dobra Fran, wyjdź, bo chcę spać - powiedziałam
- Dobranoc.
Położyłam się i po kilku minutach zasnęłam.
*Następnego dnia, w szkole*
- Francesca chodź, tam jest Cami - pociągnęłam przyjaciółkę ze sobą - Cześć Cami, to Fran
- Jej najlepsza przyjaciółka - dodała włoszka
- Cześć miło mi w końcu cię poznać - rudowłosa uśmiechnęła się
Dziewczyna również się uśmiechnęła, ale widać było, że uśmiech jest sztuczny.
- Violu, chodź do łazienki - po chwili powiedziała 
Wyszłyśmy z sali i weszłyśmy do pomieszczenia, w którym prawdopodobnie rozegra się nasza kłótnia.
- Co się stało? - zapytałam
- Chyba jej nie polubię - odpowiedziała patrząc mi w oczy
- Czemu? Jest miła.
- Może dla ciebie. Dla mnie nie będzie, mówię ci.
- Oj przestań. Wychodzę, a ty sobie sama radź - wyszłam 
Moim celem była moja szafka, ale grzebiąc w torebce po drodze wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- Przepraszam! Nie powinnam szperać w tej torbie. 
- Nic się nie stało. Diego jestem - podał mi rękę
- Violetta - uśmiechnęłam się
- Jesteś bardzo ładna
- Oh, dziękuję - czułam, że moje policzki robią się czerwone
- Może masz ochotę spotkać się po szkole w kawiarni?
- Nie mogę. Jestem już umówiona.
- Masz chłopaka? - zapytał
- Nie. Idę z przyjaciółką do kina. 
- A może dasz mi swój numer?
- Może od razu adres, żebyś mógł sobie do niej przyjść - koło mnie zjawił się León
- León..
- Nie masz chłopaka, tak?
- To nie mój chłopak. To przyjaciel - wytłumaczyłam
- Zakochał się w tobie. To widać.
- Zostaw ją - odezwał się zdenerwowany już meksykanin
- Szczęścia wam życzę - Diego zaśmiał się i odszedł
- León, czemu?
- Przepraszam
- Nic się nie stało. My się jeszcze nie spotkaliśmy i dopiero się witamy - przytuliłam go
- Cześć Viola - przywitał się po chwili
- Hey León  - uśmiechnęłam się
- Idziesz na lekcję?
- Mhm. Co masz?
- Lekcję śpiewu - odpowiedział
- Ja też - ucieszyłam się
Ja chyba naprawdę się w nim zakochałam! Chłopak chwycił moją rękę i poszliśmy razem, prawie jak para, do klasy.
Angie nam nie odpuściła i przez zakochaną parę (czytaj: Fran i Marco) zadała nam pracę domową. Ja ją kiedyś zabiję!
- Violetta - usłyszałam bardzo znajomy głos po wyjściu z klasy
Puściłam rękę Leóna i pobiegłam do tej osoby.
- Tata!
- Viola, jak ja za tobą tęskniłem
- Ja za tobą również
- Co ty tutaj robisz? Nie powinieneś być w pracy?
- Powinienem i jestem. Przyleciałem tutaj, bo mam tu spotkanie z Japończykami.
- To świetnie! A gdzie się zatrzymasz? Przecież my nie mamy miejsca. - zapytałam 
- Mam domek niedaleko waszego. - odpowiedział
- Bardzo się cieszę! - jeszcze raz go przytuliłam - Muszę iść na lekcję
- Dobrze
Uśmiechnęłam się do niego, po czym odeszłam, i razem z Leónem poszłam do sali.
Pablo mówił, że niedługo będzie pierwszy koncert. A do mnie, Leóna, Fran, Ludmiły i Miltona powiedział, że sprawa powinna niedługo się rozwiązać. 
- Vilu wszystko okey? - zapytała Fran po wejściu do domu
- Tak, tylko nie mogę uwierzyć, że Pablo myśli, że jako nowa uczennica okłamałabym go.
- Co się dzieje? - zapytał Fede, który wyszedł właśnie z kuchni
- Nic takiego. Wyjaśniamy tą sprawę z Ludmiłą i Miltonem - odpowiedziałam
- A o tej. Nie martw się.  - uśmiechnął się do mnie
Ja odwzajemniłam uśmiech.
- Fede mam nadzieję, że robiąc obiad zapomniałeś o mnie. Przecież jem na mieście.
- Nie zapomniałem, bo o tobie nie da się zapomnieć. Zrobiłem dla ciebie na jutro 
- Dobra, idę. Miłego wieczoru!
Mam czekać na Cami w parku. No dobra, ponieważ wyszłam pół godziny przed czasem to mogę sobie usiąść.
- Violetta? - koło mnie usiadł Diego
- Tak, to ja. Witaj ponownie - uśmiechnęłam się
- Hmm mogę jeszcze raz poprosić cię o numer? 
- Jasne. Daj swój telefon to ci go zapiszę.
Szybciutko mu go zapisałam. Rozmawialiśmy aż w końcu przyszła Camila.
- Pa - pożegnałam się z nim
- Viola, muszę z tobą poważnie porozmawiać. Pójdziemy do kawiarni
- Co się stało? - zapytałam siadając na miejscu
- Chodzi o Francescę
- Ty też myślisz, że ona cię nie polubi?
- Dokładnie. Ja ją lubię, ale ona mnie na pewno nie.
- Czemu tak myślisz?
- Pewnie czuje się zagrożona. Myśli, że odsunę ciebie od niej.
- Porozmawiam z nią o tym, nie martw się. A teraz chodźmy na film - złapałam dziewczynę za rękę i pociągnęłam
Poszliśmy na "Szybcy i Wściekli 7". Naprawdę fajny film, z resztą jak każda część. Po kinie poszłyśmy na ciasto i każda z nas poszła do swojego domu. Kładłam się już do łóżka, kiedy usłyszałam dźwięk SMS-a. Uśmiechnęłam się do siebie, bo wiedziałam, że to León. Wzięłam telefon do ręki.
OD: LEÓN
Dobranoc, pchły na noc, karaluchy pod poduchy ;*
DO: LEÓN
Dobranoc :*
Po tej wiadomości zastanawiałam się, czy to było na miejscu wysyłać mu tę buźkę. Pewnie pomyśli, że się w nim zakochałam.... Ale dość! Idę spać!
--------------------------------------------------------------------------------------------
Witam Was w ten piękne poniedziałkowe południe. Jest ono piękne, ponieważ jeszcze tylko 6 dni do Konkursu Młodych Talentów (KMT)...  Ale ja chyba będę musiała zrezygnować, ponieważ strasznie boli mnie gardło. Teraz liczę na 2 komentarze i myślę, że mnie nie zawiedziecie!Do poniedziałku, albo, kto wie czy może nie do czwartku?

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Rozdział 9 - Wyjdź!





Ten złodziej poszedł najpierw do pokoju Fran.
- Vilu, zaśpiewajmy - wyszeptał Fede
- Czy ciebie pogięło? - odsunęłam się od niego
- Nie. Możemy go tym odstraszyć, bo pewnie myśli że nikogo nie ma.
- No dobra
Wyciągnął gitarę i zaczęliśmy śpiewać En Mi Mundo. Kiedy skończyliśmy usłyszeliśmy tylko klaskanie. Szybko przytuliłam swojego kuzyna.
- Jorge - powiedział Federico
- No, to ja. Ładnie śpiewasz, kochanie - uśmiechnął się cynicznie
- Co ty tu robisz? - Włoch wstał
- Mój brat powiedział, że moja była jest dla niego nie miła
- Ona jest dla niego nie miła? To on... - chłopak prawie krzyczał
- Stop! León? - przerwałam mu
- Tak. Nie wiedziałaś, że León to mój brat? Federico nic ci nie powiedział?
Popatrzyłam na niego.
- To z nim kłóciłeś się przed moim wypadkiem?
- Tak.. - spuścił głowę
Fran wszystko słysząc wyszła z szafy i przytuliła mnie. Jorge wyszedł.
- Zawiodłam się  na tobie, Federico - zamknęłam oczy
- Vilu..
- Wyjdź - powiedziałam
- Ale..
- Wyjdź! - wskazałam drzwi
Zaczęłam płakać.
*tydzień później*
Fede zatrzymał się u znajomego. Dalej nie mogę uwierzyć, że mi nie powiedział. W dzieciństwie obiecał mi, że nie będziemy mieli przed sobą tajemnic. Nie dotrzymał zobowiązania. Nie mam już gipsu i mogę normalnie chodzić. Mój tata nie przyjechał, bo umarł jego znajomy. Jutro idziemy już do szkoły. Nie chcę się spotkać z Leónem. Jeszcze nie teraz... Od tygodnia codziennie pisze mi SMS-a na dobranoc, a ja dalej nie powiedziałam mu, że wiem, że jest bratem mojego byłego, który mnie zgwałcił, a potem rzucił.... Kocham cię <3
Zamknęłam pamiętnik i zeszłam na dół. Francesci nie było, poszła do sklepu. Miałam więc cały dom dla siebie. Usiadłam na fotelu i zaczęłam czytać książkę. Jak zwykle musiało mi coś przeszkodzić i tym razem był to dzwonek do drzwi. Niechętnie otworzyłam.
- Cześć Viola - przywitał się
- Hey, Fede, co ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona jego wizytą
- Mój kolega musiał wyjechać do Europy, a ja nie mogłem tam zostać...
- Więc pomyślałeś, że mógłbyś wrócić? - przerwałam
- Dokładnie - popatrzył w ziemię
Jedyne co zrobiłam to go przytuliłam.
- To znaczy tak? - zapytał
- Tak! - wciągnęłam go do środka
- Co robisz?
- Miałam zamiar czytać książkę, ale chyba nici z tego. - weszłam do kuchni a Włoch za mną
- Ale w czym ja ci przeszkadzam? Mieszkam tu, chyba, więc ty zajmujesz się sobą i ja zajmuję się sobą.
- Przecież musisz mi powiedzieć jak ci się tam mieszkało - wlałam wodę do czajnika
- No niby fajnie, ale nie - usiadł na blacie
- To znaczy?
- To znaczy, że fajnie się tam mieszkało, ale cały czas myślałem o tobie
- Gdybyś nie był moim kuzynem pomyślałabym, że się we mnie zakochałeś - zaśmiałam się - Jaką chcesz herbatę?
- Malinową, jeśli jest - odpowiedział
- Jest i tylko na ciebie czekała - włożyłam torebkę do kubka i zalałam wrzątkiem
- O hey, miło, że nas odwiedziłeś - wróciła Francesca
- On nas nie odwiedza - usiadłam na krześle
- To co tu robi? - zapytała
- Mieszkam - wyprzedził mnie Federico
- Znów? To świetnie!
- Okey nie wiem jak wy, ale ja idę spać, bo jest późno - wstałam i wyszłam z pokoju
Wzięłam jeszcze książkę i schowałam ją do szafki po czym poszłam do góry. Przebrałam się, wymyłam i wskoczyłam do łóżka. Wiedziałam, że León zaraz napisze. I zrobił to. Napisał. Ale po chwili zadzwonił. Wahałam się nad tym, czy odebrać, ale w końcu odebrałam.
- Tak?
- Viola, czytasz SMS-y ode mnie?
- Codziennie.
- Czekasz na nie?
- Nie muszę. Tylko się położę, a ty piszesz.
- A kochasz mnie? - zapytał
- León, ty dobrze znasz odpowiedź - odpowiedziałam
- Ale musisz mi to jeszcze raz powiedzieć, żebym uwierzył.
Zamilkłam na chwilę. Czy ja go kocham?
- Nie, nie kocham cię - powiedziałam
-Masz co do tego pewnie wątpliwości
- Nie, po prostu długopis mi spadł - skłamałam
- Wiem, że kłamiesz. Violetta, jutro przed szkołą po lekcjach. Przyjdź sama. - rozłączył się
Odłożyłam telefon, zgasiłam światło i położyłam się.
~ No super Violetta. Wpakowałaś się. Mogłaś tu w ogóle nie przyjeżdżać~
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest późno, ale rozdział zdążyłam napisać :D Do zobaczenia za tydzień :*

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 8 - Nienawidzę cię!


Ciekawe czy inni znają to uczucie? Kiedy budzisz się w jakimś pomieszczeniu, nie wiesz gdzie jesteś, a do tego nic nie pamiętasz. Pewnie niektórzy tak, bo gdyby nie, to lekarze nie mogliby mnie uratować. Leżę teraz i nie wiem co ze sobą zrobić. Ledwo co piszę. Wszędzie mam plastry i nogę złamana... Czemu ja? Czemu wszystkie nieszczęścia spadają na mnie. Nie chcę tu wspominać o dzieciach z Afryki czy innych, ale o mieszkańców domu gdzie mieszkam. Nie pamiętam co działo się przez ostatnie 2 dni, czyli wczoraj i przedwczoraj. Nie mogę tak dalej. Muszę się położyć. Kocham cię <3
Zamknęłam pamiętnik i położyłam go na szafce obok łóżka. Dobrze, że ktoś mi go przyniósł. Przecież musiałam natychmiast wszystko napisać. Pewnie to była Fran.... Ledwo co się obróciłam i mrugnęłam, a już ktoś wszedł do sali. Myślałam, że lekarz sprawdza czy wszystko w porządku. Ale osoba nie odzywała się.
- Violetta? - usłyszałam TEN głos
Nic nie odpowiedziałam.
- Lekarz mówił mi, że nie pamiętasz tylko wydarzeń z 2 dni. Więc mnie pamiętasz. Nie wiem czy śpisz. Odezwij się. - kontynuował
- Jak się tu dostałeś? Kto cię wpuścił? - zapytałam słabo
- Jestem twoim kuzynem - zaśmiał się
- Okłamałeś lekarzy?
- Bo chciałem się z tobą spotkać. Ja cię kocham.
- Ale ja ciebie nie - obróciłam się na drugi bok, żeby go zobaczyć - Chyba żałuję, że nie zapomniałam wydarzeń sprzed roku.
- Viola..
- León, nie. Nic mi nie mów, Zostaw mnie. - przerwałam mu
Do pokoju wszedł Federico. Kiedy zobaczył Leóna chyba się wkurzył.
- León chcę sam na sam porozmawiać z Violettą. Jeśli nie wyjdziesz powiem o kłamstwie lekarzom
- Violu przemyśl wszystko - powiedział León wychodząc
- Fede, ach jesteś tu. Ale jak skoro jesteś w Argentynie? - zapytałam zdziwiona
- Czyli ty naprawdę nic nie pamiętasz...
W oknie sali zobaczyłam Francescę. Była zdenerwowana, Zwykle taka jest kiedy kogoś zrani. Wtedy powoli przypomniałam sobie wczoraj. Chora ja, kłótnia z Fede. I Fran. Fran, która na mnie nakrzyczała.
- Viola, coś ci jest? - zapytał zaniepokojony prawdziwy kuzyn
- Nie.. Wszystko sobie z wczoraj przypomniałam.  Kłótnie z tobą, krzyk Francesci..
- Nie wiem czy się cieszyć. Chyba tak, bo odzyskujesz pamięć.
- Zawołasz Fran? Chcę z nią porozmawiać.
- Jasne
Przez szybę widziałam, że Fran nie uwierzyła mu, ale kiedy się  na mnie popatrzyła uwierzyła.
- Viola.. - dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć
- Wybaczam ci - powiedziałam
Uśmiechnęła się.
- Tak bardzo się cieszę! Nawet nie wiesz jak bardzo się martwiłam kiedy wyszłaś. Od razu zadzwoniłam do Federico.
Tylko się uśmiechnęłam.
- Lekarz powiedział, że jutro wyjdziesz z gipsem i tylko 4 plastrami a masz ich z jakieś 30 - powiedziała po krótkiej ciszy
- Dziękuję - popatrzyłam jej w oczy
- Za co? - zapytała zdziwiona
Cicho się zaśmiałam.
- Za to, że jesteś
Ciemnowłosa przytuliła mnie delikatnie.
- Proszę wyjść. Wizyty się już skończyły. Najlepiej żeby pani przyszła jutro o 11.30 odebrać siostrę. wszedł lekarz
- Dobrze. Pa Vilu - pomachała mi i wyszła
*Następny dzień, 11.40*
- Wróciła nasza gwiazda! - przywitał mnie kuzyn
- Hey - zaśmiałam się
- Wiesz jakie mamy szczęście? Zajęcia odwołane z powodu awarii prądu w szkole - powiedziała moja przyjaciółka rozbierając się
- To dobrze - uśmiechnęłam się
- Chodź zaniosę cię do góry i przyjdę dopiero z obiadem - Fede wziął mnie na ręce
- Nie jestem ciężka? - zapytałam kiedy mnie położył
- Ty? - zaśmiał się - Z gipsem jesteś tylko troszeczkę cięższa, czyli jak malutki kamyk a tak to piórkiem jesteś
- Dziękuję, że jesteś - przytuliłam go
Ledwo co chłopak wyszedł zadzwonił telefon.
- Tak? - odebrałam
- Cześć Violetta. To ja, León. Twój numer mam od Cami. Chcesz żebym do ciebie przyszedł?
- Co? Nie! Nie wyraziłam się jasno? Nie chcę cię znać! Jedynie gdzie będziemy się widzieć do w szkole, ale nie poza nią!
- Oj Viola, ja wiem, że ty mnie kochasz. Nie okłamuj siebie - powiedział szeptem
- Nienawidzę cię! - krzyknęłam i rozłączyłam się
Szybko wzięłam pamiętnik.
León, León i jeszcze raz León. Czy on nie może zniknąć z mojego życia? Najpierw okłamuje lekarzy i mówi, że jest moim kuzynem, a teraz Camila dała mu mój numer i zadzwonił do mnie. Chce mi wmówić, że go kocham i żebym nie oszukiwała samej siebie. Ale on ma tupet! Chociaż jeśli się tak zastanowić, to cały czas o nim myślę i piszę, być może zacznę też mówić. A co jeśli on ma rację? Jeśli ja naprawdę go kocham, ale chcę temu zaprzeczyć?
- Nie! On tylko namieszał mi w głowie. - zamknęłam różową rzecz
- Obiad przyszedł- przyszła Fran
- Czy przypadkiem nie miał przyjść Federico? - zapytałam odbierając posiłek
- Ja tu jestem i drugie danie niosę - Włoch prawie się wywrócił
- Uważaj ciamajdo - zaśmiała się Włoszka
- To nie ja wylałem połowę zupy z garnka!
- No już mi tutaj tego nie przypominaj!
- Było to 5 minut temu a ty o tym zapomniałaś?!
- Uspokójcie się - zakończyłam kłótnię
Fede podał mi drugie danie po czym oboje wyszli. Na dole na nowo rozpoczęli sprzeczkę.
Ponownie zadzwonił telefon.
- Słucham - znów odebrałam
- Violetta! Tu twój tatuś. Co tam u ciebie?
Chciałam mu powiedzieć, że już lepiej czuje się po tym wypadku i mnie wypisali, ale zorientowałam się, że on o niczym nie wie
- Wszystko dobrze. Szkoła jest zamknięta z powodu awarii prądu, więc przez 2 tygodnie nie będziemy chodzić do szkoły.
- To świetnie się składa, bo jutro wylatuje tam do Was i po jutrze powinienem być.
Wyplułam sok do szklanki. Że niby co?!
- To super! - udawałam szczęśliwą
- Też się cieszę, ale muszę już kończyć, bo chcę się jeszcze dzisiaj spakować. Papa - rozłączył się
Wysłałam Włochom wiadomość żeby do mnie przyszli.
- Co się stało - wparował do pokoju Federico a za nim wleciała Fran
- Mój tata po jutrze tu przyjedzie, a nie wie nic o wypadku
- Co?! - krzyknęli na równo
- No - powiedziałam zdenerwowana
- Trzeba coś wymyślić. I to szybko - powiedziała moja przyjaciółka
- Ale ja nie będę kłamać - ostrzegłam
- Nie musisz - powiedział kuzyn - Zadzwonię do niego, że niestety plany się zmieniły i lecimy do Hiszpanii i naprawdę do niej polecimy.
- Hiszpania? Serio? Już nie lepiej Włochy - spytała Włoszka
- Nie. We Włoszech mamy rodzinę, a do Hiszpanii mój tata w życiu nie pojedzie, bo tam zmarła moja mama, nie pamiętasz? - na samo wspomnienie posmutniałam
- Viola nie smuć się -pocieszali mnie
Nagle coś na dole spadło.
- Nie no nie dość, że był wypadek to jeszcze złodziej przyszedł?! - prawie krzyknęła Fran
- Cii! Nie może nas usłyszeć! Kto wie czy nie ma przy sobie broni. - uciszył ją Fede - Francesca schowaj się do szafy i zamknij drzwi, ja spróbuję cię Viola zaciągnąć do twojej łazienki.
Już brał mnie na ręce kiedy ten włamywacz wchodził do góry. Po policzkach spływały mi pojedyncze łzy, które Federico ścierał. Mocno się do niego przytuliłam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------
BUM! Jest rozdział? Jest! Już następny i reszta będą w poniedziałki i EWENTUALNIE jakieś informacje, OS będą się pojawiać. Liczę, że będą chociaż 3 komentarze, bo właśnie one mnie motywują, a to, że mam 2 obserwatorów nic nie daje. Kocham Was <3

Życzenia muszą być!



Troszeczkę spóźnione, ale są życzenia z okazji Wielkiejnocy prosto z mojego serca <3

Wielkanoc już jest,
Wszyscy się cieszą,
Podziel się jajkiem,
Spędź te święta z rodzinom,
Złóż innym życzenia;
Zdrowia,
Szczęścia,
Spełnienia marzeń,
Zdrowia rodziców,
Powodzenia w blogowaniu,
Miej zawsze wenę,
Nie pozwól, żeby ktoś zakazał ci robić to, co kochasz,
I najważniejsze;
Nie zapominaj o szkole i ucz się ucz!

Troszeczkę dziwne i się nie rymuje, wiem,ale to z serca <3
Z powodu tego, że mam wenę, napiszę dzisiaj rozdział <3

piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 7 - Federico, ty coś ukrywasz!








Obudziłam się o 6 rano.
~Co ja mam dzisiaj ze sobą zrobić? Do szkoły chyba nie pójdę, bo strasznie boli mnie brzuch..~
- Ał! - wrzasnęłam nagle
Do pokoju wpadł Fede.
- Viola nic ci nie jest? - zapytał przerażony
- Brzuch mnie boli.. Nie wiem od czego, ale do szkoły raczej nie pójdę.
- Nie ma takiej opcji! Będziesz leżeć w łóżku. Powiem Fran o tym i zrobię ci śniadanie - powiedział zatroskany
Kiedy wyszedł szybko poszukałam w spodniach numeru do Cami. Musiałam ją zawiadomić, że dziś nie przyjdę do szkoły, bo inaczej będzie na mnie czekać, a raczej nie będzie dobrej pogody.
-  Halo? - odebrała zaspana dziewczyna
- Cześć Cami. Tu Violetta. Przepraszam, że tak wcześnie dzwonię, ale muszę cię powiadomić, że nie będzie mnie dzisiaj w szkole.
- Nie szkodzi. Dobrze, że mnie obudziłaś. Ale coś się stało? To przez Leóna?
- Nie, brzuch mnie strasznie boli. A skąd ty wiesz o Nas? - zapytałam i do pokoju wszedł Federico ze śniadaniem - Okey powiesz mi kiedy indziej. Miłego dnia.
Rozłączyłam się.
- Albo to ty jesteś na tyle chora i dzwonisz do ludzi o 6 rano, albo ten ktoś jest powalony - powiedział ze śmiechem Fede kładąc mi tacę z chlebem z margaryną i z zieloną herbatą na stolik
- To leć po termometr, bo nie jestem pewna czy nie mam gorączki - zaśmiałam się
Do pokoju weszła ubrana i uczesana już Francesca.
- Oj, Vilu... Wracaj szybko do zdrowia, bo nie chcę chodzić sama....
Uśmiechnęłam się do niej po czym dziewczyna wyszła. Fede razem z nią a ja wzięłam pamiętnik i szybko opisałam w nim mój sen. Oczywiście był o Leónie i o mnie... Czemu on musi mi się śnić?! Wzięłam tacę ze śniadaniem i szybko je zjadłam.
- Czy moja kuzynka jest w stanie zejść na dół? - zapytał Federico
- Myślę, że nie..
- To ja ci pomogę, bo nie chce siedzieć tu cały dzień.
Myślałam, że żartuje, ale on podszedł do mnie, wziął mnie na ręce, zszedł ze mną i położył na już rozłożonej sofie.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się do niego
On tylko odwzajemnił uśmiech i poszedł do kuchni. Ja natychmiast ponownie zasnęłam.
*kilka godzin później*
Obudziły mnie krzyki. Ponieważ chciałam się dowiedzieć pomiędzy kim i o czym się to rozgrywało udawałam, że spałam.
- Myślisz, że uda ci się zachować w tajemnicy kim jesteś?! - krzyczał Fede
- Nie jestem taki jaki ci się wydaje! W przeciwieństwie do mojego brata ja potrafię kochać! - krzyczał znajomy mi głos
- Wiesz, nie mam ochoty z tobą rozmawiać! Uwierz, że dopilnuję, żeby Violetta nie wpadła w twoje ręce!
Nie mogłam już tak dalej słuchać. Wstałam i ze względu na ból brzucha powoli szłam do drzwi. Niestety mój kuzyn zdążył już zakończyć rozmowę i trzasnął drzwiami.
- Fede kto to był? - zapytałam siadając na fotelu obok drzwi, bo nie mogłam dłużej ustać.
- Obudziliśmy cię.. Przepraszam..
- Zadałam ci pytanie.
- Nikt ważny. Mój kolega..
- Masz tu kolegę choć nigdy tu nie byłeś i do tego kłóciłeś się z nim o mnie?!
Milczał.
- Federico, ty coś ukrywasz! I wiedz, że prędzej czy później dowiem się o wszystkim chociaż wolałabym usłyszeć wszystko teraz od ciebie. - do oczu napływały mi łzy
Chłopak stał jeszcze przez chwilę, a następnie ubrał się i wyszedł. Nie wytrzymałam i zaczęłam płakać. Nie chciałam żeby Fran mnie zobaczyła, ale niestety przyszła ze szkoły zanim się uspokoiłam.
- Viola co się stało? - zapytała od razu
- To sprawa między mną, a Fede. Nie powinnaś się tym interesować.
- To samo mówiłaś mi wczoraj o Leónie. Dziewczyno, ogarnij się! Jesteśmy przyjaciółkami i nie chcę, żebyśmy miały przed sobą tajemnice! - krzyknęła i natychmiast zasłoniła sobie usta
- Krzyknęłaś na mnie -popatrzyłam na nią z niedowierzaniem - Ty to naprawdę zrobiłaś.
Szybko się ubrałam i wyszłam. Nie interesowało mnie to, że jestem w pidżamie. Szłam tak szybko jak mogłam aż nagle zasłabłam. Ostatnie co pamiętam to wołanie o pomoc. Potem nastała ciemność.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ooo matko! Możecie mnie zamordować! Od 4 tygodni nie było tygodni, bo laptop mi się zepsuł! Okey, ale już będę aktywna. To, że dzisiaj jest piątek a ja dodałam rozdział (za krótki jak na taką długa nieobecność) to jest rozdział za poniedziałek, bo moja babcia ma urodziny. Jak możecie się zorientować piszę ten rozdział późno, bo o 22.00 zaczęłam a jest 22.47... Violka jest chora, Fede się kłóci, ale z kim?! A jakby jeszcze było tego mało Fran na nią krzyknęła V wyszła i straciła przytomność! Następny rozdział za tydzień! 13 kwietnia :P

wtorek, 3 marca 2015

Rozdział 6 - Zbyt oschły i arogancki



- Viola, nie płacz, nie warto -  próbował mnie pocieszyć Fede
- Nie, ty nie rozumiesz.. Może i jest to oschły dupek ale ja coś do niego czuję
- Vilu... Nie mówiłam, że to się tak skończy? - dołączyła do rozmowy Fran, która przybiegła natychmiast kiedy zaczęłam płakać
- Mówiłaś. Mogłam cię posłuchać
Po chwili milczenia uspokoiłam się.
- Fede, co tak szybko przyjechałeś? Miałeś być dopiero za 2 miesiące. - odezwałam się w końcu
- Wiesz, tak jakoś za bardzo za tobą tęskniłem i postanowiłem przyjechać. No ale powiedz, że nie znalazłem cię w odpowiednim momencie.
- A no właśnie jak nas tu znalazłeś? - zapytała moja przyjaciółka
- No twój tata powiedział mi, że uczycie się w szkole muzycznej, więc no przyjechałem do tej najlepszej.
- Oj chłopie... Chodź z nami na lekcje! Zobaczysz jak się uczymy, a akurat mamy lekcje śpiewu. - zaproponowałam
- A nauczyciel się zgodzi? Słyszałem, że to Milton i jest no ymm zły
- Miltona dzisiaj nie ma. Mamy z Angie - wyprzedziła mnie z odpowiedzią czarnowłosa dziewczyna
- To jak?
- No.... Okey - uśmiechnął się
Ja jednak wiedziałam, że on coś przede mną ukrywa. Nigdy się tak nie zachowywał.
- Dzień dobry dzieci. Dziś macie ze mną lekcje, ponieważ Milton musiał wyjechać do Brazylii. No dobrze.... - nauczycielka rozejrzała się po klasie - Kto to jest?
- To Federico, mój kuzyn. Pomyślałam, że mógłby zobaczyć jedną lekcję. - wytłumaczyłam
- Dzień dobry, Angie - przywitał się
- Dzień dobry.Strasznie mi kogoś przypominasz - zaśmiała się - No dobrze zaczynajmy.
- To jest najlepsza nauczycielka w tej szkole - szepnęłam do kuzyna
- Ale chodzisz do tej szkoły tylko 2 dni - zaśmiał się cicho
- Czemu słyszę rozmowy? - zapytała Angie
- Bo masz uszy - powiedział jeden z uczniów
- Marco, jeszcze jeden taki tekst i pójdziesz do dyrektora. Francesca chodź zaśpiewasz nam coś.
Dziewczyna niechętnie podeszła do mikrofonu i zaczęła śpiewać.
- Wow masz talent - pochwalił ją Włoch
- Dziękuję - uśmiechnęła się do niego
- Dobrze na dzisiaj to koniec zajęć.
Pożegnaliśmy się i nasza trójka poszła do sali głównej. Federico zaczął grać na pianinie, Francesca na gitarze, a ja weszłam na scenę, wzięłam mikrofon i zaczęłam śpiewać piosenkę Luci Gil. To moja ulubiona piosenkarka jak i aktorka. Pod koniec zauważyłam Leóna patrzącego się na mnie.
Fran zabrała gdzieś kuzyna,a  ja zostałam sam na sam z szatynem.
- León mogę ci wszystko wytłumaczyć? - podeszłam do niego
- Po to tu przyszedłem.
- Federico to mój kuzyn. Nie wiem czemu nie dałeś mi odpowiedzieć na twoje pytanie.
- Violetta, widziałem jak płaczesz i jak mówisz coś o mnie. Nie wiedziałem, że aż tak ci na mnie zależy.
- Tylko trochę. Jesteś zbyt oschły i arogancki, żebyś zdobył moje serce. Do tego ci jeszcze bardzo daleko. Ale ty się pewnie ne zmienisz dla takiej dziewczyny jak ja. - powiedziałam i wyszłam z sali w celu szukania tej dwójki co wcześniej poszła.
- Viola! Tu jesteśmy! - zawołał mnie kuzyn
- Czemu poszliście? - zapytałam
- No pewnie chciałaś porozmawiać sam na sam z NIM
- Nie było o czym. Fede, co ty taki zły?
- Ahh nic przypomniałem sobie coś
- No dobrze. Będziesz na nas czekać w kawiarni? Mamy jeszcze jedną lekcję. - powiedziałam
- Okey. Mam nadzieję, że nie będzie za długa. - zaśmiał się - Do zobaczenia
No i razem z Fran poszłyśmy na lekcje. Tak jak przypuszczałyśmy cała lekcja skończyła się zadaniem domowym...
- Viola, o czym rozmawiałaś z Leónem? - zapytała moje przyjaciółka
- Francesca to nie twoja sprawa
- Ale nie będziesz z nim chodzić?
- Nie. Nie jest w moim typie. Tam jest Federico - wskazałam - Hey Fede!
- Cześć dziewczyny
Przysiadłyśmy się do niego.
- Trochę długa była ta lekcja - zaczął rozmowę chłopak
- No tak. I skończyła się zadaniem domowym. - poinformowała Włoszka
- To ja Wam pomogę  - uśmiechnął się szeroko
- A no właśnie. Gdzie ty będziesz mieszkał? - spytałam
- Bo jest taka sprawa.. Twój tata powiedział, że macie jeszcze jeden wolny pokój i na pewno mi go 'wynajmiecie'...
- Jasne - zgodziła się czarnowłosa
- A ty Vilu? Co o tym sądzisz? - spojrzał na mnie
- Tak. Tak jasne możesz. Przy okazji udowodnię Fran, że nauczyłam cię spać do 12 - zaśmiałam się
- Ale ja i tak się do tego nie przyzwyczaję - powiedziała dziewczyna wstając po zamówienie
- Violetta. Nie będziesz się spotykać z tym chłopakiem? - zapytał mój kuzyn kiedy odeszła
- Z Leónem? Nie nie jest w moim typie. Czemu nagle chcecie to wiedzieć? - odpowiedziałam
- Po prostu myślę, że byłby dla ciebie nieodpowiedni. Chyba nie zapomniałaś o sama wiesz kim, kto był podobny do niego?
- Nie, nie zapomniałam. I nie chcę do tego wracać. Jednak myślę, że León mógłby się zmienić i byłby bardzo miły, czuły i takie tam
- Macie tu swoje koktajle - wróciła moja przyjaciółka 
- Dzięki - powiedzieliśmy na równo
Po wypiciu wróciliśmy do domu. Fede poszedł się rozpakowywać a ja poszłam się zdrzemnąć.  Kiedy się obudziłam wszyscy już spali. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie kolację. Zadzwonił mój telefon.
- Tata - uśmiechnęłam się - Cześć tatusiu
- O Violu. Myślałem, że już śpisz.
- I zadzwoniłeś, myśląc, że nie odbiorę, bo nie chcesz ze mną rozmawiać. - posmutniałam
- Nie, to nie tak. Chciałem ci dać spokój przynajmniej na miesiąc ale mi się to nie udało. Za bardzo tęsknie. Fede już wrócił? - wytłumaczył się
- No przyjechał, przyjechał. A ja zaraz idę na spacer, bo brakuje mi świeżego powietrza.
- To nie będę przeszkadzał. Dobranoc - pożegnał się i rozłączył
Ubrałam buty, kurtkę, szalik i czapkę (bo wieczorem jest tu bardzo zimno) i wyszłam na dwór. Przeszłam się do parku i usiadłam na ławce. Ktoś koło mnie usiadł.
- To ty jesteś Violetta? - zapytał a raczej zapytała nieznajoma
- Tak. A ty kim jesteś? - byłam trochę wystraszona
- Jestem Camila, ale mów mi Cami. Przepraszam, że tak się przysiadłam, ale sama myślałam, że pomyliłam twarze - zaśmiała się
- Ty mi mów Vilu lub Viola - uśmiechnęłam się niewidocznie
- Jak chcesz będę na ciebie czekać pod szkołą - zaproponowała - Tu masz mój numer
- Tak jasne. Ty masz tu mój.
- Musze już lecieć. Do to jutra - pożegnała się
Fajna ta Cami. Myślę, że się zaprzyjaźnimy.
- Matko już północ!
Szybko pobiegłam do domu. Tak jak myślałam czekał tam zmartwiony Federico
- Jeju, Violetta! Gdzie ty byłaś? - przytulił mnie
- Chciałam się przejść.
- Nikt ci nic nie zrobił?
- Nie. Fran się nie obudziła?
- Nie. Chociaż już miałem ją budzić. - odpowiedział
- Chodź spać. Już późno.
Zasnęłam po 10 minutach leżenia w łózku.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey. Przepraszam, że dopiero dzisiaj, ale zaczęłam go wczoraj późno pisać, nie miałam weny, dzisiaj mnie dopadła no i dokończyłam. Wymyśliłam OS na piątek, ponieważ są moje urodziny =) To do piątku. ;*

poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 5 - To nieprawda



Obudziłam się z bananem na twarzy. Ubrałam się i zeszłam na dół.
- Dzień dobry, a co ty taka uśmiechnięta? - przywitała mnie moja przyjaciółka
- Nie pamiętasz? - zapytałam ciągle się uśmiechając się
- Chyba nic nie powinnam pamiętać.. Wycieczka, pierwszy koncert?
- Nie! Wczoraj ON mnie pocałował -  udawałam obrażoną
- Eh, Viola, on prędzej czy później cię skrzywdzi. Z resztą znasz go tylko 1 dzień, a już chcesz z nim chodzić?
Wyplułam sok do mojej szklanki.
- Czy ja powiedziałam, że chcę z nim chodzić?! - krzyknęłam
- Ej, Violka, przepraszam! To tak wyglądało i ty to tak mówiłaś...
- Nie.. Ja powinnam przeprosić. Ostatnio jestem jakaś dziwna...
- Zauważyłam. To pewnie przejdzie. Na pewno  jest to związane z tym wszystkim co się działo przez ostatni miesiąc 
- Tak...
- Ale jesteśmy przyjaciółkami
- Na zawsze - znów zaczęłam się uśmiechać
- Dobra, bo się spóźnimy do szkoły - powiedziała Fran po chwili
Po drodze śmiałyśmy się, skakałyśmy, biegłyśmy i  ogólnie zachowywałyśmy się jak pięciolatki.
- Violetta, możemy porozmawiać - podszedł do mnie Pablo, kiedy już doszłyśmy
- Jasne - spojrzałam na niego
- Sam na sam - zwrócił się do Francesci 
Poszłam za nim do jego biura.
- Co się stało? - zapytałam kiedy usiedliśmy
- Cieszę się, że tak szybko się przyzwyczaiłaś do nowej szkoły, znalazłaś kolegów, masz też wielki talent co zauważyłem podczas słuchania cię na lekcji śpiewu. 
- Też się cieszę. Nie sądziłam, że to wszystko, te nowe miejsca, nowi ludzie..
- Ale przyszła do mnie Ludmiła a wraz z nią Milton i naskarżyli się. Ludmiła powiedziała, że nastawiasz wszystkich przeciwko niej, a Milton, że kiedy cię pochwalił, na przerwach zachowujesz się jak gwiazda. - przerwał mi dyrektor
Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.
- Co?  Nie.. To nie możliwe - powoli unosiłam swój głos
- Violetta jeśli teraz krzykniesz będziesz zawieszona. Mam do tego powody - mężczyzna wstał ze swojego krzesła
- To nieprawda - zaczęłam płakać
Kątem oka widziałam, że on również posmutniał.
- Nie sądzę, że oni mnie okłamali - powiedział kiedy się uspokoiłam
- Ale Pablo, ja taka nie jestem - popatrzyłam na niego
Westchnął.
- Czy ktoś może to potwierdzić? - kucnął obok mnie
- Tak, Francesca i.... León, chyba - powiedziałam cicho
-  Pójdę po nich, a ty usiądź na ostatnim krześle - poprosił zanim wyszedł
Wykonałam jego polecenie. Po 5 minutach przyszli. I Fran, i León, i Pablo.
Fran popatrzyła na mnie pytająco.
- Co się stało? - zapytał cicho León zanim usiadł
- Zaraz wam powiem - dyrektor go usłyszał
Fran się do mnie przytuliła i usiadła.
- Wasza koleżanka została oskarżona o nastawianie innych przeciwko Ludmile Ferro oraz gwiazdożenie na przerwach.
Mojej przyjaciółce ledwo oczy z orbit nie wypadły, a León musiał wstać. 
- Czy to prawda? - zapytał gdy zobaczył ich reakcje 
- Nie, Pablo, to nie prawda. Viola nigdy taka nie była - pierwsza obroniła mnie Francesca
Mężczyzna popatrzył na Leóna, który był bardzo wściekły, co można było zobaczyć w jego oczach.
- León uspokój się i usiądź. 
- Znam Violę od wczoraj, ale można zauważyć, że jest nieśmiała, i nie potrafiłaby czegoś takiego zrobić. - w końcu się odezwał
- Dobrze, sprawa będzie jeszcze badana, ale po waszych wyjaśnieniach zwątpiłem w to, że mówili mi prawdę - uśmiechnął się do mnie
Starłam łzę i również się uśmiechnęłam.
- Jeju, Vilu, Ludmiła na pewno się chcę zemścić za wczoraj. - powiedziała Fran po wyjściu z gabinetu
- Viola, możemy porozmawiać?
- Tak, jasne 
- Okey, to ja zostawię was samych - oznajmiła moja przyjaciółka
- O czym chcesz rozmawiać? - zapytałam
- O wczorajszym pocałunku
- Ah o nim. No tak. Nie myśl sobie, że on coś dla mnie znaczył, no nie licząc tego, że był to mój pierwszy pocałunek
- Pierwszy?
- Tak
- Jak na pierwszy raz to bardzo świetnie - popatrzył mi w oczy
- Wróć do tematu, León - upomniałam go
- Aaa no tak... Może dla ciebie nic nie znaczył, ale dla mnie jednak bardzo wiele
- Nie no nie wierzę! Najpierw mówisz mi, żebym więcej do ciebie nie podchodziła, ani nie odzywała, później przychodzisz to mojego domu, nie mówiąc już, że przez pomyłkę, całujesz mnie jak gdyby nigdy nic a teraz.. - zaczęłam krzyczeć na całą szkołę, aż w końcu chłopak przyłożył mi palec do buzi
- Cała szkoła się na nas patrzy - powiedział zły
- Tak ci to przeszkadza? Przecież jesteś popularny, a taka awantura nie może ci popsuć reputacji
- Słuchaj no! - przyparł mnie do ściany
- Ej! Zostaw ją! - usłyszałam znajomy głos i uśmiechnęłam się lekko
- Bo co mi zrobisz? - León puścił mnie i podszedł do mojego wybawcy
Już miał mówić, kiedy się na niego rzuciłam
- Fede!
- Viola! Tak bardzo za tobą tęskniłem
- Ja za tobą też
Przytuliliśmy się. W oddali stała Fran i się na nas patrzyła.
- To twój chłopak? - zapytał León
Chciałam mu odpowiedzieć, ale mi przerwał.
- Aha, czyli całowałaś się ze mną i nic nie wspomniałaś o tym, że jesteś w związku.
Odszedł.
León.. - usiadłam zrezygnowana na ławce i zaczęłam płakać w koszulkę mojego kuzyna  

-------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział! Vilu została oskarżona, León był wobec niej troszeczkę agresywny, przyjechał Fede... Dużo się działo, ale od następnego rozdziału będzie o wiele ciekawiej i rozdziały będą o wiele dłuższe! Do poniedziałku!
 

poniedziałek, 16 lutego 2015

Rozdział 4 - A jeśli tak, to co?


- Okey, Viola, później się nad tym zastanowimy, bo ja już na nic nie mam siły - powiedziała moja przyjaciółka po krótkiej ciszy

- Nawet na śpiewanie? - zapytałam ciągnąc ją do pianina
- Tak!
- Na pewno?
- Tak!
Zaczęłam grać naszą ulubioną piosenkę. Po chwili Fran zaczęła śpiewać razem ze mną.
- No widzisz? Jednak masz siłę - uśmiechnęłam się do niej
- Już nie! Idę spać! Dobranoc
Zachichotałam. Zrobiłam sobie jeszcze płatki kolacyjne i zaczęłam oglądać telewizję.
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Ciekawe kto tak późno? - zapytałam sama siebie patrząc na zegarek
Niechętne wstałam i otworzyłam drzwi.

- Ludmiła musimy porozmawiać - powiedział jakiś chłopak kiedy stanęłam w drzwiach
- Mmm. Okey, ale pójdę tylko zmienić imię - powiedziałam i tak troszeczkę tego pożałowałam
- To ty?! Co ty robisz w domu  mojej dziewczyny?! - zapytał się najwyraźniej zdziwiony León
- Niee? To mój dom. Mieszkam tutaj z moją przyjaciółką.
- Co?
- No.
- Przestań!
- Mogę ci coś powiedzieć? - zapytałam
- Jak już musisz...
- Ty ta cała Ludmiła jesteście siebie warci - powiedziałam patrząc mu w  oczy
- Poznałaś  ją?
- Tak. Wylałam niechcący na nią koktajl.
- I powiedziała, że sądząc po twoich ciuchach nie stałoby cię na odkupienie?
- Tak
Przez dłuższą chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Chłopak nagle się do mnie przybliżył i mnie pocałował.

Zdziwiona odwzajemniłam pocałunek, ale po kilku sekundach się od niego oderwałam.
- Co ty robisz?!
- Ja przepraszam... Jesteś taka piękna... - tłumaczył speszony
- Ahh... Chcesz wejść?
- Jeśli mogę
- Tak, ale cicho, bo Fran śpi - powiedziałam wchodząc do domu
Usiedliśmy na kanapie.
- Więc? Czemu mnie pocałowałeś? - zapytałam nagle
- Nie mogłem się powstrzymać. Jesteś taka piękna, masz piękne oczy i ogólnie jesteś idealna.
- Masz dziewczynę, a jeszcze dzisiaj mówiłeś, żebym się do ciebie więcej nie odzywała! - krzyknęłam cicho *od autorki: ja nie wiem co piszę :P *
- Ej, co się tu dzieje? - zapytała Francesca, która chyba przez nas obudziła
- No León, wytłumacz jej, bo ja idę zrobić herbatę
W kuchni słyszałam jak chłopak jej tłumaczy, a po paru minutach wparowała tu Fran
- Całowałaś się z nim!!!
- Ej! Spokojnie! Odwzajemniłam go, bo byłam zdziwiona!
- Odwzajemniłaś go?!
- Nie powiedział ci?!
- Dziewczyny ja może już pójdę - powiedział chłopak
- Nie! - krzyknęłyśmy na równo
- Czemu? Tylko wam przeszkadzam, a muszę jeszcze zerwać z Ludmiłą
- Zrywasz z nią? - popatrzyłam się na niego nie ukrywając zdziwienia
- Tak.
- Noo too możesz iść - uśmiechnęłam się - pa
- Do zobaczenia w szkole - pożegnała się moja przyjaciółka ze sztucznym uśmiechem na twarzy - Kochasz go?
- A jeśli tak, to co?
- On cię skrzywdzi!
Kłóciłyśmy się jeszcze i pewnie trwało by to  całą noc, gdyby nie dzwonek.
- Jest 1 w nocy! - krzyknęła bardzo zdenerwowana Fran
- Ja pójdę otworzyć a ty się uspokój - powiedziałam wychodząc z kuchni
- To ty go nakłoniłaś do tego, żeby ze mną zerwał! - "przywitała" mnie Ludmiła
- Cześć - przywitałam się stojąc w drzwiach i nie pozwalając jej wejść
- Nie żartuj sobie teraz ze mnie!
- Ja tylko się przywitałam
- Słuchaj no, ty głupia dziwko!  - krzyknęła popychając mnie do środka
- Ej! Stać! Ludmiła wyjdź z naszego domu i nigdy więcej nas nie odwiedzaj! - uratowała mnie Francesca
- Dzięki - powiedziałam wstając
- Nie ma za co. Chodźmy już spać.
Od razu kiedy się położyłam zasnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ja nie wierzę w to, co piszę :O Dziękuję Natalii Lambre, że komentuje każdy rozdział <3 Pozdrawiam cię :* Jak widzicie, powoli dochodzę do Leonetty, ale León będzie musiał się zmienić, żeby zdobyć serce Vilu. Następny rozdział jak zwykle w poniedziałek :*

poniedziałek, 9 lutego 2015

Rozdział 3 - Supernova






- O matko! Bardzo przepraszam, ja nie chciałam!
- Czy ty nie wiesz, że właśnie wylałaś koktajl na markowe ubrania?! Ciesz się, że to przez przypadek, bo inaczej musiałabyś mi je odkupywać, a patrząc na twoje ubrania nie byłoby cię stać! Ugh!  Ludmiła odchodzi - powiedziała dziewczyna
- Viola, chodźmy, ale nie biegnijmy - powiedziała Fran
Do szkoły dotarłyśmy już bez żadnych wypadków po drodze.
- O tam jest - wskazała moja przyjaciółka
Podeszłyśmy do niej.
- Cześć dziewczyny! Co jest? - przywitała nas uśmiechnięta
- Ja, to znaczy my, chciałybyśmy się zapytać, czy są tutaj ludzie, którzy źle traktują nowe osoby?
- Można takich spotkać. Między innymi León Verdas, Ludmiła Ferro i Natalia Rico. - odpowiedziała
- León? - zapytałam sama siebie, niestety na głos
- Tak, a co poznałaś go już? - Angie spojrzała na mnie
- Nie, to znaczy tak. Podszedł do mnie, przedstawił się i powiedział, żebym się do niego nie zbliżała - wytłumaczyłam
- Violka! Nie powiedziałaś mi! - zdenerwowała się Francesca
- Fran poczekaj. Sam do ciebie podszedł? - zapytała wyraźnie zdziwiona nauczycielka
- Tak.. A to źle?
- Hmm.. Nie wiem. Nigdy do nikogo sam nie podchodził
- Angie, spotkałyśmy jeszcze Ludmiłę - zaczęła Fran
- I niechcący wylałam na nią sok - dokończyłam
Blondynka zaśmiała się.
- No to teraz będzie ci utrudniała życie gdy tylko cię spotka - uśmiechnęła się
Odwzajemniłyśmy uśmiech.
- Violu, możemy jeszcze porozmawiać? - zapytała nagle
Wiem, że nie ładnie odmawiać nauczycielowi, ale byłam strasznie zmęczona.
- Nie, Angie, jestem padnięta i kiedy tylko przyjdę do domu idę spać - odpowiedziałam
- Dobrze. Może innym razem. Pa dziewczyny - pożegnała się
- Pa
Do domu szłyśmy chyba półtorej godziny! Nie licząc tego, że wstąpiłyśmy do lodziarni.
- To teraz idziesz spać? - spytała czarnowłosa przypominając sobie moją odpowiedź
- O tak! Ile można wracać do domu? - krzyknęłam z góry
Położyłam się, chwilkę poleżałam i zasnęłam.
Obudził mnie mój telefon. Dzwonił nieznany numer.
- Halo? - odebrałam
- Violetta? - odezwał się głos z telefonu
- Tak, a kto mówi?
- To ja Angie
- Skąd masz mój numer? - zapytałam
- Mam numer Fran, a ona podała mi twój - odpowiedziała mi
- Aa to dobrze
- Mam nadzieję, że cię nie obudziłam
- A wiesz, że obudziłaś?
- A o której zasnęłaś?
- O 16, a co?
- Bo jest już 20.45
- Co?! - krzyknęłam do słuchawki
- Nie krzycz.
- Przepraszam. Ale po co właściwie dzwonisz?
- A chciałam po prostu zobaczyć, czy twoja przyjaciółka dała mi  prawidłowy numer
- A ja już muszę kończyć, ponieważ chcę zobaczyć co tam u tej wariatki
- No do do jutra
- Do jutra - pożegnałam się
Ubrałam kapcie i zeszłam na dół.
 - Nareszcie wstałaś! Niedawno dzwonił twój tata. Powiedział, że nie odbierasz telefonu i martwi się o ciebie - "przywitała" mnie dziewczyna
- Dzwonił? - zdziwiona spojrzałam na telefon - Nie, nie dzwonił nie pisze
- Hmmm do bardzo dziwne, bo jak odbierał słyszał twój głos na poczcie
- Co? Nie, to nie możliwe. Ja przecież nawet mojego głosu nie mam na poczcie tylko nasz pisk
- Skoro nie dzwonił do ciebie i do mnie też nie. To do kogo dzwonił? - Francesca usiadła na krzesło, a ja oparłam się o blat
- Chwilka. Nie dzwonił do ciebie?- zapytałam ją
- Na domowy geniuszu - zaśmiała się
- Fran to nie są żarty. Kto ma mój głos na poczcie?

---------------------------------------------------------------------------------------------
Pam pam pam! Kolejny rozdział!
Jak myślicie, kto ma głos Violi na poczcie? 
Jak na razie będą takie krótkie rozdziały, ale już nie długo :)
Do zobaczenia za tydzień :*

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 2 - Nowa szkoła, nowe znajomości, nowe przeżycia






Wstałam dzisiaj dość wcześnie, bo na równo z Fran. Przebrałam się i zeszłam na dół. Mojej przyjaciółce ledwo oczy z orbit nie wypadły.
- Viola? To ty?
- Tak to ja Fran
- Kim jesteś i co zrobiłaś z Violettą? - podeszła do mnie składając ręce w kształt pistoletu
- Moja kochana przyjaciółko, dzisiaj idziemy na pierwszy dzień w szkole, zapomniałaś - powiedziałam jak moja mama
- Co?! To dzisiaj?
- Wiedziałam, że zapomnisz. Przecież to ty.  - powiedziałam zła
- Oj Violka to nie moja wina, no - tłumaczyła się mi
- Fran! Czemu ty mi się tłumaczysz? Nie miałyśmy jakiś specjalnych planów na dziś
- Z przyzwyczajenia. Wiesz, że zawsze musiałam się tłumaczyć moim rodzicom
- Okey. Idziemy? - zapytałam
- Poczekaj tylko się przebiorę
Zeszła po 10 minutach.
- Chodź - chwyciła mnie za rękę
Po 20 minutach chodzenia doszłyśmy.
- Viola?
- Słucham
- To tu będziemy się uczyć?
- Tak - mocno się przytuliłyśmy
Weszłyśmy do środka. Fran poszła do łazienki,  a do mnie podszedł  jakiś szatyn. Bardzo przystojny szatyn.
- Nowa? - powiedział oschle
- Tak. To źle?
- Nie. León jestem - podał mi rękę
- Violetta
- Dobra znamy się. Więcej się do mnie nie zbliżaj i nie odzywaj. - powiedział odchodząc
Patrzyłam się w ścianę nie wiedząc co się teraz wydarzyło.
- Vilu, co jest?
- Nie, nic. Idziemy na zajęcia?
- No dobra
Pierwsze była lekcja śpiewu. Nauczyciel miał na imię Milton i był bardzo, ale to bardzo zadufany w sobie i wszystkich krytykował.
- Violetta Castillo, nowa dziewczyna. Zaśpiewaj coś dla nas - zawołał mnie
- Powodzenia - szepnęła do mnie moja przyjaciółka, która już została skrytykowana
Podeszłam do mikrofonu i zaczęłam śpiewać piosenkę, którą sama wymyśliłam.
Kiedy skończyłam zauważyłam, że wszyscy mieli otwarte buzie. Wszyscy, nawet Milton.
- I to się nazywa prawdziwy talent! Jesteś lepsza od nich wszystkich razem wziętych
- Ale Francesca też ładnie śpiewała - przerwałam mu
- Nie dyskutuj! Koniec lekcji.
Postanowiłam pójść do kawiarni obok, ponieważ była długa przerwa.  Zamówiłam koktajl bananowy. Bardzo chciałabym truskawkowy, ale mam na nie uczulenie.
-  Violka! Przysięgałaś, że będziemy chodzić razem WSZĘDZIE - usiadła na przeciwko mnie moja przyjaciółka
- Tak wiem, ale myślałam, że idziesz koło mnie - powiedziałam połykając trochę picia
- Niee ja rozmawiałam z moją mamą, bo zadzwoniła
- To dobrze, że nie zaczęłam do "ciebie" mówić -  zaśmiałam się
- Dobra chodź, bo chcę jeszcze zapytać o coś Angie
Angie to nauczycielka, która zastępuje Miltona. Jest bardzo do mnie podobna, co cały czas daje mi do myślenia. Wzięłam jeszcze kubek z koktajlem i pobiegłam za nią. Nie zauważyłam kiedy wpadłam na jakąś blondynkę i wszystko na nią wylałam.  Fran i ja popatrzyłyśmy na siebie przerażone.



-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że krótki, ale jakoś nie mam dużej weny i piszę go na szybko. Kolejny rozdział oczywiście za tydzień :)