wtorek, 3 marca 2015

Rozdział 6 - Zbyt oschły i arogancki



- Viola, nie płacz, nie warto -  próbował mnie pocieszyć Fede
- Nie, ty nie rozumiesz.. Może i jest to oschły dupek ale ja coś do niego czuję
- Vilu... Nie mówiłam, że to się tak skończy? - dołączyła do rozmowy Fran, która przybiegła natychmiast kiedy zaczęłam płakać
- Mówiłaś. Mogłam cię posłuchać
Po chwili milczenia uspokoiłam się.
- Fede, co tak szybko przyjechałeś? Miałeś być dopiero za 2 miesiące. - odezwałam się w końcu
- Wiesz, tak jakoś za bardzo za tobą tęskniłem i postanowiłem przyjechać. No ale powiedz, że nie znalazłem cię w odpowiednim momencie.
- A no właśnie jak nas tu znalazłeś? - zapytała moja przyjaciółka
- No twój tata powiedział mi, że uczycie się w szkole muzycznej, więc no przyjechałem do tej najlepszej.
- Oj chłopie... Chodź z nami na lekcje! Zobaczysz jak się uczymy, a akurat mamy lekcje śpiewu. - zaproponowałam
- A nauczyciel się zgodzi? Słyszałem, że to Milton i jest no ymm zły
- Miltona dzisiaj nie ma. Mamy z Angie - wyprzedziła mnie z odpowiedzią czarnowłosa dziewczyna
- To jak?
- No.... Okey - uśmiechnął się
Ja jednak wiedziałam, że on coś przede mną ukrywa. Nigdy się tak nie zachowywał.
- Dzień dobry dzieci. Dziś macie ze mną lekcje, ponieważ Milton musiał wyjechać do Brazylii. No dobrze.... - nauczycielka rozejrzała się po klasie - Kto to jest?
- To Federico, mój kuzyn. Pomyślałam, że mógłby zobaczyć jedną lekcję. - wytłumaczyłam
- Dzień dobry, Angie - przywitał się
- Dzień dobry.Strasznie mi kogoś przypominasz - zaśmiała się - No dobrze zaczynajmy.
- To jest najlepsza nauczycielka w tej szkole - szepnęłam do kuzyna
- Ale chodzisz do tej szkoły tylko 2 dni - zaśmiał się cicho
- Czemu słyszę rozmowy? - zapytała Angie
- Bo masz uszy - powiedział jeden z uczniów
- Marco, jeszcze jeden taki tekst i pójdziesz do dyrektora. Francesca chodź zaśpiewasz nam coś.
Dziewczyna niechętnie podeszła do mikrofonu i zaczęła śpiewać.
- Wow masz talent - pochwalił ją Włoch
- Dziękuję - uśmiechnęła się do niego
- Dobrze na dzisiaj to koniec zajęć.
Pożegnaliśmy się i nasza trójka poszła do sali głównej. Federico zaczął grać na pianinie, Francesca na gitarze, a ja weszłam na scenę, wzięłam mikrofon i zaczęłam śpiewać piosenkę Luci Gil. To moja ulubiona piosenkarka jak i aktorka. Pod koniec zauważyłam Leóna patrzącego się na mnie.
Fran zabrała gdzieś kuzyna,a  ja zostałam sam na sam z szatynem.
- León mogę ci wszystko wytłumaczyć? - podeszłam do niego
- Po to tu przyszedłem.
- Federico to mój kuzyn. Nie wiem czemu nie dałeś mi odpowiedzieć na twoje pytanie.
- Violetta, widziałem jak płaczesz i jak mówisz coś o mnie. Nie wiedziałem, że aż tak ci na mnie zależy.
- Tylko trochę. Jesteś zbyt oschły i arogancki, żebyś zdobył moje serce. Do tego ci jeszcze bardzo daleko. Ale ty się pewnie ne zmienisz dla takiej dziewczyny jak ja. - powiedziałam i wyszłam z sali w celu szukania tej dwójki co wcześniej poszła.
- Viola! Tu jesteśmy! - zawołał mnie kuzyn
- Czemu poszliście? - zapytałam
- No pewnie chciałaś porozmawiać sam na sam z NIM
- Nie było o czym. Fede, co ty taki zły?
- Ahh nic przypomniałem sobie coś
- No dobrze. Będziesz na nas czekać w kawiarni? Mamy jeszcze jedną lekcję. - powiedziałam
- Okey. Mam nadzieję, że nie będzie za długa. - zaśmiał się - Do zobaczenia
No i razem z Fran poszłyśmy na lekcje. Tak jak przypuszczałyśmy cała lekcja skończyła się zadaniem domowym...
- Viola, o czym rozmawiałaś z Leónem? - zapytała moje przyjaciółka
- Francesca to nie twoja sprawa
- Ale nie będziesz z nim chodzić?
- Nie. Nie jest w moim typie. Tam jest Federico - wskazałam - Hey Fede!
- Cześć dziewczyny
Przysiadłyśmy się do niego.
- Trochę długa była ta lekcja - zaczął rozmowę chłopak
- No tak. I skończyła się zadaniem domowym. - poinformowała Włoszka
- To ja Wam pomogę  - uśmiechnął się szeroko
- A no właśnie. Gdzie ty będziesz mieszkał? - spytałam
- Bo jest taka sprawa.. Twój tata powiedział, że macie jeszcze jeden wolny pokój i na pewno mi go 'wynajmiecie'...
- Jasne - zgodziła się czarnowłosa
- A ty Vilu? Co o tym sądzisz? - spojrzał na mnie
- Tak. Tak jasne możesz. Przy okazji udowodnię Fran, że nauczyłam cię spać do 12 - zaśmiałam się
- Ale ja i tak się do tego nie przyzwyczaję - powiedziała dziewczyna wstając po zamówienie
- Violetta. Nie będziesz się spotykać z tym chłopakiem? - zapytał mój kuzyn kiedy odeszła
- Z Leónem? Nie nie jest w moim typie. Czemu nagle chcecie to wiedzieć? - odpowiedziałam
- Po prostu myślę, że byłby dla ciebie nieodpowiedni. Chyba nie zapomniałaś o sama wiesz kim, kto był podobny do niego?
- Nie, nie zapomniałam. I nie chcę do tego wracać. Jednak myślę, że León mógłby się zmienić i byłby bardzo miły, czuły i takie tam
- Macie tu swoje koktajle - wróciła moja przyjaciółka 
- Dzięki - powiedzieliśmy na równo
Po wypiciu wróciliśmy do domu. Fede poszedł się rozpakowywać a ja poszłam się zdrzemnąć.  Kiedy się obudziłam wszyscy już spali. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie kolację. Zadzwonił mój telefon.
- Tata - uśmiechnęłam się - Cześć tatusiu
- O Violu. Myślałem, że już śpisz.
- I zadzwoniłeś, myśląc, że nie odbiorę, bo nie chcesz ze mną rozmawiać. - posmutniałam
- Nie, to nie tak. Chciałem ci dać spokój przynajmniej na miesiąc ale mi się to nie udało. Za bardzo tęsknie. Fede już wrócił? - wytłumaczył się
- No przyjechał, przyjechał. A ja zaraz idę na spacer, bo brakuje mi świeżego powietrza.
- To nie będę przeszkadzał. Dobranoc - pożegnał się i rozłączył
Ubrałam buty, kurtkę, szalik i czapkę (bo wieczorem jest tu bardzo zimno) i wyszłam na dwór. Przeszłam się do parku i usiadłam na ławce. Ktoś koło mnie usiadł.
- To ty jesteś Violetta? - zapytał a raczej zapytała nieznajoma
- Tak. A ty kim jesteś? - byłam trochę wystraszona
- Jestem Camila, ale mów mi Cami. Przepraszam, że tak się przysiadłam, ale sama myślałam, że pomyliłam twarze - zaśmiała się
- Ty mi mów Vilu lub Viola - uśmiechnęłam się niewidocznie
- Jak chcesz będę na ciebie czekać pod szkołą - zaproponowała - Tu masz mój numer
- Tak jasne. Ty masz tu mój.
- Musze już lecieć. Do to jutra - pożegnała się
Fajna ta Cami. Myślę, że się zaprzyjaźnimy.
- Matko już północ!
Szybko pobiegłam do domu. Tak jak myślałam czekał tam zmartwiony Federico
- Jeju, Violetta! Gdzie ty byłaś? - przytulił mnie
- Chciałam się przejść.
- Nikt ci nic nie zrobił?
- Nie. Fran się nie obudziła?
- Nie. Chociaż już miałem ją budzić. - odpowiedział
- Chodź spać. Już późno.
Zasnęłam po 10 minutach leżenia w łózku.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey. Przepraszam, że dopiero dzisiaj, ale zaczęłam go wczoraj późno pisać, nie miałam weny, dzisiaj mnie dopadła no i dokończyłam. Wymyśliłam OS na piątek, ponieważ są moje urodziny =) To do piątku. ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz