poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Rozdział 11 - Pójdziemy do zoo
Nad ranem obudził mnie dźwięk SMS-a.
~Jest sobota, godzina 10.36, a jakiś człowiek wysyła mi wiadomość. Co za ludzie!~
OD: LEÓN
Ooo, a co oznacza ta buźka, co?
No świetnie! Wiedziałam, że to się tak skończy!
DO: LEÓN
Pomyślałam, że skoro ty tak robisz, to ja też mogę.
OD: LEÓN
Ja tak piszę, bo cię kocham.
DO: LEÓN
Ale jesteśmy przyjaciółmi, ja ciebie nie kocham, a dzisiaj o 15 widzimy się w parku na przedostatniej ławce od prawej z lewej strony.
OD: LEÓN
Nie ogarniam. O co chodzi?
DO: LEÓN
Domyśl się.
Położyłam telefon na ziemię i zaczęłam się przebierać. Uznałam, że dziwnie będę się czuła przy Leónie nosząc ubrania z dnia, w którym musiałam sprzątać, więc przebiorę się (i pomaluję) przed wyjściem. No więc ubrałam się w to i zeszłam na dół w celu zrobienia sobie jakiejś kanapki. Zaskoczyło mnie to, że Fran nie było. Na pewno nie spała, bo o 6 obudziła mnie schodząc. No a Fede przecież śpi. Nie przejmując się tym zjadłam śniadanie i zabrałam się za sprzątanie. Po 3 godzinach dom lśnił. Federico poszedł do kolegi, a Francesca wpadła powiedzieć, że jedzie na tydzień do Włoch. Czyli zostaje sama. To dobrze, bo ani ona, ani mój kuzyn nie zareagowali by dobrze na moje spotkanie z Leónem.
~Matko już 14.30! Muszę iść się przebrać!~
Szybko poszłam do góry wzięłam jakieś ubrania i się w nie przebrałam. Następnie szybko pomalowałam oczy. Spojrzałam na zegarek.
~14.50, mam mało czasu~
Wybiegłam z domu i usiadłam na ławce, przy której się umówiliśmy o 15.05. Upss spóźniona o 5 minut, ale szanowny pan Verdas również się spóźnił i przyszedł o 15.10.
- 10 minut spóźnienia, Leónie - wstałam i przytuliłam go
- Ty przynajmniej wiedziałaś gdzie jest ta ławka - odwzajemnił uśmiech
- Mam nadzieję, że mnie gdzieś zabierzesz?
- Jasne. Najpierw pójdziemy do zoo, a potem do wesołego miasteczka - śmiał się
- Czyli nie masz żadnych planów?
- Mam! Pójdziemy do kawiarni za rogiem.
Tylko się do niego uśmiechnęłam. Po chwili byliśmy już na miejscu.
- Violetta - zaczął poważnym tonem, kiedy kelner odszedł
- León, nie mów mi nic o uczuciach ani dzisiaj ani jutro, ani w żaden weekend, bo mi go zepsujesz - przerwałam mu
- Dobrze. To w poniedziałek sobie porozmawiamy.
- Gdzie ty chcesz rozmawiać, skoro wszędzie ze mną jest, albo Francesca, albo Federico,a to chyba nie jest rozmowa na telefon.
- Już popsułem ci humor, prawda?
- Prawda, ale możesz mi go jeszcze poprawić - uśmiechnęłam się
- Jak?
- Napisz SMS-a do Jorge o treści "Violetta jest ze mną w ciąży" - zaczęłam się śmiać
- Czemu ci na tym zależy? - chłopak też się śmiał
- Chcę zobaczyć jego reakcję
- Okey - zaczął pisać SMS-a - Ale w najgorszym wypadku przybiegnie tutaj i mi coś zrobi
- Co? On nadal jest w tym kraju? - usiadłam obok niego
- Tak. Ale za późno, żebym zrezygnował, bo już wysłałem.
I León się nie mylił. Niedługo po dostarczeniu wiadomości mój ex wbiegł tu i chciał go udusić.
- Jorge! Przestań, to twój brat!
- Już nie!
- To ty mnie zgwałciłeś i porzuciłeś nie on. Z resztą to tylko żart z tą ciążą!
Przestał.
- Żart? Wyjdę i odpuszczę jeśli jesteście parą.
- Jesteśmy - powiedziałam
Tak jak powiedział, wyszedł.
- Szkoda, że to tylko na niby. - pozbierał się już León
- Czemu ludzie z tego lokalu nie reagują na takie coś, tylko się patrzą? - zaczęłam się śmiać
- To nie śmieszne!
Całe popołudnie minęło mi tylko z nim. Może jednak są jakieś szanse, że pozbieram się po tym wszystkim co zrobił mi Jorge, wyrzucę go z głowy i stworzę prawdziwy związek z Leónem?
-----------------------------------------------------------------------------------
Wy również możecie decydować o tym, jak potoczy się ta historia! Oczywiście nie obiecuję, że wszystkie pomysły wykorzystam,ale na pewno je przeczytam. Więc piszcie. To może być tylko 5 komentarzy. Dla Was to mało, a dla mnie pomysł na kolejne rozdziały, więc dla mnie to wiele. Oczywiście pod rozdziałem zawsze napiszę kogo pomysły się w tym znalazły :) Żeby nie było, że sobie czyiś pomysł przywłaszczam :) To ja czekam na pomysły. Do poniedziałku!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz