poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 5 - To nieprawda



Obudziłam się z bananem na twarzy. Ubrałam się i zeszłam na dół.
- Dzień dobry, a co ty taka uśmiechnięta? - przywitała mnie moja przyjaciółka
- Nie pamiętasz? - zapytałam ciągle się uśmiechając się
- Chyba nic nie powinnam pamiętać.. Wycieczka, pierwszy koncert?
- Nie! Wczoraj ON mnie pocałował -  udawałam obrażoną
- Eh, Viola, on prędzej czy później cię skrzywdzi. Z resztą znasz go tylko 1 dzień, a już chcesz z nim chodzić?
Wyplułam sok do mojej szklanki.
- Czy ja powiedziałam, że chcę z nim chodzić?! - krzyknęłam
- Ej, Violka, przepraszam! To tak wyglądało i ty to tak mówiłaś...
- Nie.. Ja powinnam przeprosić. Ostatnio jestem jakaś dziwna...
- Zauważyłam. To pewnie przejdzie. Na pewno  jest to związane z tym wszystkim co się działo przez ostatni miesiąc 
- Tak...
- Ale jesteśmy przyjaciółkami
- Na zawsze - znów zaczęłam się uśmiechać
- Dobra, bo się spóźnimy do szkoły - powiedziała Fran po chwili
Po drodze śmiałyśmy się, skakałyśmy, biegłyśmy i  ogólnie zachowywałyśmy się jak pięciolatki.
- Violetta, możemy porozmawiać - podszedł do mnie Pablo, kiedy już doszłyśmy
- Jasne - spojrzałam na niego
- Sam na sam - zwrócił się do Francesci 
Poszłam za nim do jego biura.
- Co się stało? - zapytałam kiedy usiedliśmy
- Cieszę się, że tak szybko się przyzwyczaiłaś do nowej szkoły, znalazłaś kolegów, masz też wielki talent co zauważyłem podczas słuchania cię na lekcji śpiewu. 
- Też się cieszę. Nie sądziłam, że to wszystko, te nowe miejsca, nowi ludzie..
- Ale przyszła do mnie Ludmiła a wraz z nią Milton i naskarżyli się. Ludmiła powiedziała, że nastawiasz wszystkich przeciwko niej, a Milton, że kiedy cię pochwalił, na przerwach zachowujesz się jak gwiazda. - przerwał mi dyrektor
Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem.
- Co?  Nie.. To nie możliwe - powoli unosiłam swój głos
- Violetta jeśli teraz krzykniesz będziesz zawieszona. Mam do tego powody - mężczyzna wstał ze swojego krzesła
- To nieprawda - zaczęłam płakać
Kątem oka widziałam, że on również posmutniał.
- Nie sądzę, że oni mnie okłamali - powiedział kiedy się uspokoiłam
- Ale Pablo, ja taka nie jestem - popatrzyłam na niego
Westchnął.
- Czy ktoś może to potwierdzić? - kucnął obok mnie
- Tak, Francesca i.... León, chyba - powiedziałam cicho
-  Pójdę po nich, a ty usiądź na ostatnim krześle - poprosił zanim wyszedł
Wykonałam jego polecenie. Po 5 minutach przyszli. I Fran, i León, i Pablo.
Fran popatrzyła na mnie pytająco.
- Co się stało? - zapytał cicho León zanim usiadł
- Zaraz wam powiem - dyrektor go usłyszał
Fran się do mnie przytuliła i usiadła.
- Wasza koleżanka została oskarżona o nastawianie innych przeciwko Ludmile Ferro oraz gwiazdożenie na przerwach.
Mojej przyjaciółce ledwo oczy z orbit nie wypadły, a León musiał wstać. 
- Czy to prawda? - zapytał gdy zobaczył ich reakcje 
- Nie, Pablo, to nie prawda. Viola nigdy taka nie była - pierwsza obroniła mnie Francesca
Mężczyzna popatrzył na Leóna, który był bardzo wściekły, co można było zobaczyć w jego oczach.
- León uspokój się i usiądź. 
- Znam Violę od wczoraj, ale można zauważyć, że jest nieśmiała, i nie potrafiłaby czegoś takiego zrobić. - w końcu się odezwał
- Dobrze, sprawa będzie jeszcze badana, ale po waszych wyjaśnieniach zwątpiłem w to, że mówili mi prawdę - uśmiechnął się do mnie
Starłam łzę i również się uśmiechnęłam.
- Jeju, Vilu, Ludmiła na pewno się chcę zemścić za wczoraj. - powiedziała Fran po wyjściu z gabinetu
- Viola, możemy porozmawiać?
- Tak, jasne 
- Okey, to ja zostawię was samych - oznajmiła moja przyjaciółka
- O czym chcesz rozmawiać? - zapytałam
- O wczorajszym pocałunku
- Ah o nim. No tak. Nie myśl sobie, że on coś dla mnie znaczył, no nie licząc tego, że był to mój pierwszy pocałunek
- Pierwszy?
- Tak
- Jak na pierwszy raz to bardzo świetnie - popatrzył mi w oczy
- Wróć do tematu, León - upomniałam go
- Aaa no tak... Może dla ciebie nic nie znaczył, ale dla mnie jednak bardzo wiele
- Nie no nie wierzę! Najpierw mówisz mi, żebym więcej do ciebie nie podchodziła, ani nie odzywała, później przychodzisz to mojego domu, nie mówiąc już, że przez pomyłkę, całujesz mnie jak gdyby nigdy nic a teraz.. - zaczęłam krzyczeć na całą szkołę, aż w końcu chłopak przyłożył mi palec do buzi
- Cała szkoła się na nas patrzy - powiedział zły
- Tak ci to przeszkadza? Przecież jesteś popularny, a taka awantura nie może ci popsuć reputacji
- Słuchaj no! - przyparł mnie do ściany
- Ej! Zostaw ją! - usłyszałam znajomy głos i uśmiechnęłam się lekko
- Bo co mi zrobisz? - León puścił mnie i podszedł do mojego wybawcy
Już miał mówić, kiedy się na niego rzuciłam
- Fede!
- Viola! Tak bardzo za tobą tęskniłem
- Ja za tobą też
Przytuliliśmy się. W oddali stała Fran i się na nas patrzyła.
- To twój chłopak? - zapytał León
Chciałam mu odpowiedzieć, ale mi przerwał.
- Aha, czyli całowałaś się ze mną i nic nie wspomniałaś o tym, że jesteś w związku.
Odszedł.
León.. - usiadłam zrezygnowana na ławce i zaczęłam płakać w koszulkę mojego kuzyna  

-------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział! Vilu została oskarżona, León był wobec niej troszeczkę agresywny, przyjechał Fede... Dużo się działo, ale od następnego rozdziału będzie o wiele ciekawiej i rozdziały będą o wiele dłuższe! Do poniedziałku!
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz