wtorek, 19 maja 2015
Rozdział 12 - Zostawiłeś
~Co za piękny dzień! Dzisiaj niedziela, więc wolne!~
Wstałam z łóżka i się ubrałam. Na dole był już Federico.
- Księżniczka wstała - przywitał mnie
- Cześć - uśmiechnęłam się - Która godzina?
- 12.47 - odpowiedział
- Jaja sobie robisz?!
- Nie. Widzisz jak długo potrafisz spać?
- Zrobisz mi śniadanie? - powiedziałam po chwili
- Magiczne słowo?
- Proooooszę
- Dobrze. Idziesz gdzieś?
- Najprawdopodobniej do łazienki ogarnąć się - zaśmiałam się
*10 minut później*
- Długo tam siedziałaś
- Nie umiałam znaleźć tuszu do rzęs - powiedziałam siadając na krześle
- Po co wy, dziewczyny, się malujecie? - zapytał
- Żeby ładnie wyglądać - odpowiedziałam
- Nie wiem jak Fran, albo inne dziewczyny wyglądają bez make-upu, ale ty wyglądasz bez niego przepięknie
- Gdybyś nie był moim kuzynem, pomyślałabym, że mnie podrywasz
Rozległ się dźwięk przychodzącego SMS-a.
- Nie przeczytasz?
- Idę do łazienki - krzyknęłam z końca korytarza
- Znowu?!
*5 minut później*
- Federico, gdzie jest mój lakier do... - stanęłam jak wryta - Co ty robisz?
- Jesteś z nim?- zapytał wściekły
- Ale z kim? I czemu przeczytałeś tą wiadomość?
- Z Leónem
- Nie, nie jestem - odpowiedziałam równie wściekła
- Słuchaj Violetta, wiesz dobrze, jaki jest jego brat, a natura Jorge przenosi się powoli na niego i ty dobrze o tym wiesz.
- Federico! Ty nie wiesz jaki on jest! Potrafisz się z nim tylko kłócić. Nie umiesz normalnie z nim porozmawiać! Ja z nim pogadałam na spokojnie i okazało się, że nie jest taki, na jakiego wygląda!
- Viola nie krzycz.
- Co? To ty zacząłeś - wzięłam z blatu telefon i poszłam do mojego pokoju
OD: LEÓN
Hey, mała. Co powiesz na spacerek po południu?
DO: LEÓN
Cześć, tu Federico. Violetta nigdzie z tobą nie pójdzie.
OD: LEÓN
Jakim prawem czytasz jej wiadomości?
No teraz już przegiął! Nie mówi mi z kim się kłócił, wraca do domu bez zapowiedzi, czyta moej SMS-y.... Chyba powinien wrócić do Argentyny.
~Muszę zadzwonić do Leóna ~
- Halo? - odebrał
- Cześć León - przywitałam się
- Violetta, widziałaś te wiadomości?
- Tak widziałam. Fede miał rację, nie pójdę z Tobą na spacer
- Czemu? - zapytał
- Jestem zmęczona i zapewne niedługo zadzwoni Fran z Włoch
- Wyjechała?
- Tak
- Słuchaj, ja chcę się z tobą przejść, bo dzisiaj to ostatni dzień, w którym nie rozmawiamy o naszej spójni
- Przepraszam, ale moja odpowiedź nadal brzmi nie. Wolę od ciebie odpocząć za nim być może się pokłócimy, niż potem płakać w poduszkę, że straciłam przyjaciela
- No dobrze. To miłego dnia
- Wzajemnie - rozłączyłam się
Po chwili zadzwoniła Francesca.
- Cześć Fran!
- Vilu! Co tam u ciebie?
- Dobrze, jutro z Leónem porozmawiamy o naszym mariażu
- O czym?
- No o naszym spężeniu
- Violetta mów po ludzku - Włoszka już się denerwowała
- Oj o naszej relacji
- No to trzeba była tak od razu! Boisz się?
- Nie! Ty masz mi tu opowiadać, co u ciebie!
I tak przegadałyśmy 2 godziny. Ja opowiadałam jej o tym co tu się dzieje, a ona o tym co we Włoszech.
Chwilkę jeszcze posiedziałam patrząc się w ścianę i postanowiłam zejść na dół.
- Fede, przepraszam - usiadłam obok niego na kanapie
- Nie,Violu. To ja powinienem przeprosić. Nawet nie wiem czemu go przeczytałem. Nie mogłem.
- To, że go przeczytałeś nie jest tym najgorszym -popatrzył na mnie - Odpisałeś na tę wiadomość.
- Faktycznie - położył telefon na ławę
- Federico, ja nie wiem co ty do niego masz. Tylko się z nim kłócisz, a on przecież nic ci nie zrobi - złapałam jego rękę - Spróbuj z nim porozmawiać
- Viola, bo ty nie wiesz wszystkiego
- To znaczy czego?
- Nie ważne. Jeszcze się załamiesz.
- Nie! Powiedz, proszę.
- Wiesz, lepiej będzie jeśli wrócę do Argentyny - puścił moją dłoń i poszedł do góry
Ja nic z tym nie zrobiłam. Patrzyłam jak odchodzi. Wiedziałam, że idzie się pakować, ale i tak siedziałam. Może to dlatego, że zrobił mi zbyt wiele przykrości?
Po kilku minutach poszłam do swojego pokoju. Widziałam przez szparkę w drzwiach, że Włoch się pakuje, jednak tylko zamknęłam się w różowym pomieszczeniu. Wzięłam pamiętnik i zaczęłam pisać.
Drogi Pamiętniku!
Francesca wczoraj wyjechała do Włoch odwiedzić rodzinę. Dzisiaj pokłóciłam się z Fede, bo przeczytał mojego SMS-a i na niego odpisał. Na moje nieszczęście wiadomość była od Leóna..
Oczywiście z nim porozmawiałam i uznał, że lepiej będzie, jeśli powróci do Włoch. W tym momencie się pakuje. Muszę z nim jeszcze porozmawiać.
Odłożyłam dziennik i poszłam do pokoju Włocha. Leżał na łóżku i patrzył się w sufit.
- Lot mam jutro o 16.30 - powiedział zauważywszy mnie
- Mogę coś zrobić, żebyś zmienił decyzję i został? - usiadłam obok niego
- Violetta, sprawiłem ci wiele przykrości. Nie chcę tego dalej robić.
- Ale jedyną przykrością, którą mi sprawiłeś jest ta akcja z telefonem.
- Zastanów się. Pójdź myślami do czasu, kiedy przyszedłem pierwszy raz do Studia.Dalej spowodowałem ci jedną przykrość?
Nie odpowiedziałam.
- Właśnie. Proszę, wyjdź już. Chcę zostać sam.
Ja jednak nawet nie wstawałam.
- Viola...
- Okey, może uczyniłeś mi dużo smutków, ale wyobraź sobie, że kiedy wyjedziesz będę za tobą tęsknić. Wtedy dopiero będzie mi bardzo przykro, że mnie zostawiłeś. - wstałam i wyszłam
Zeszłam na dół, ubrałam się. Postanowiłam spotkać się z Leónem.
- Halo? - odebrał
- Cześć. Propozycja ze spacerkiem dalej aktualna? - uśmiechnęłam się sama do siebie
- Jasne! Gdzie chcesz się spotkać?
- Tam gdzie ostatnio? - zaśmiałam się, bo wiedziałam, że zapomniał gdzie
- Jak sobie przypomnę gdzie to jest to będę za 10 minut
- Do zobaczenia - rozłączyłam się
Po 5 minutach doszłam do tej ławki i zaczęłam przeglądać telefon.
- Zgadnij kto to? - León zasłonił mi oczy
- Yyy Marco?
- Nie, wiem, że wiesz
- León!
Chłopak przytulił się do mnie.
- Kto to Marco? - zapytał
- A taki chłopak, który, jak znam życie, za miesiąc będzie partnerem Fran - uśmiechnęłam się na myśl Włoszki
- Już myślałem, że masz chłopaka
- Nie jestem gotowa - wstałam - Idziemy?
- Tak - złapał mnie za rękę - Kiedy Francesca wraca?
- Dziś wieczorem, albo jutro rano.
- A jak z Federico?
- Wraca do Argentyny - posmutniałam
León tylko mnie przytulił.
- Ale mieliśmy iść na spacer - oderwałam się od niego
- Jasne, jasne
Pochodziliśmy sobie po mieście jakieś 3 godziny. O 17 przedstawiciel płci męskiej odprowadził mnie do domu.
- Porozmawiaj jeszcze z kuzynem. - uśmiechnął się
- Ale jak mi się nie uda, to ty to zrób, dobrze?
- Oczywiście.
- To do jutra
- Dobranoc
- Ale napiszesz mi jeszcze to piękne słowo, prawda?
- Nie mógłbym tego nie zrobić
Przytuliłam go.
Weszłam do domu. Na dole nikogo nie ma. Zrobiłam sobie herbatę i po 5 minutach poszłam do góry. Na moim biurku zobaczyłam list.
Moja kochana kuzynko,
Nie mogłem tutaj dłużej być, więc zadzwoniłem to Twojego taty, a on załatwił mi prywatny samolot na powrót do domu. Zrobiłem to, bo nie chciałem Cię zobaczyć, kiedy przyjdziesz do domu. Najprawdopodobniej zobaczysz mnie za 2 lata na 50 mojej mamy.
Kocham Cię.
Fede
- Nie widać, że mnie kochasz - powiedziałam sama do siebie
Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
BUM! Nowy rozdział! Fede wrócił do domu. Może jednak zobaczą się szybciej, a nie za 2 lata? Kiedy wreszcie będzie Leónetta? Ta para będzie za kilka (dziesiąt) rozdziałów :-) Sama nie mogę się już doczekać kiedy to się stanie, bo kocham tę parkę! Ale gdybym dała już na początku, to byłoby nudno....
Do za tydzień!
sobota, 9 maja 2015
Informacja!
Przepraszam, że w poniedziałek nie było postu, ale nie miałam weny. A za 2 dni też nie będzie, bo będę na wycieczce 5 dniowej. Chociaż, jakby było tam WI-FI niezabezpieczone napisałabym nawet kilka zdań. Więc najprawdopodobniej następny rozdział będzie za 2 tygodnie.
KOCHAM WAS <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


