piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 7 - Federico, ty coś ukrywasz!








Obudziłam się o 6 rano.
~Co ja mam dzisiaj ze sobą zrobić? Do szkoły chyba nie pójdę, bo strasznie boli mnie brzuch..~
- Ał! - wrzasnęłam nagle
Do pokoju wpadł Fede.
- Viola nic ci nie jest? - zapytał przerażony
- Brzuch mnie boli.. Nie wiem od czego, ale do szkoły raczej nie pójdę.
- Nie ma takiej opcji! Będziesz leżeć w łóżku. Powiem Fran o tym i zrobię ci śniadanie - powiedział zatroskany
Kiedy wyszedł szybko poszukałam w spodniach numeru do Cami. Musiałam ją zawiadomić, że dziś nie przyjdę do szkoły, bo inaczej będzie na mnie czekać, a raczej nie będzie dobrej pogody.
-  Halo? - odebrała zaspana dziewczyna
- Cześć Cami. Tu Violetta. Przepraszam, że tak wcześnie dzwonię, ale muszę cię powiadomić, że nie będzie mnie dzisiaj w szkole.
- Nie szkodzi. Dobrze, że mnie obudziłaś. Ale coś się stało? To przez Leóna?
- Nie, brzuch mnie strasznie boli. A skąd ty wiesz o Nas? - zapytałam i do pokoju wszedł Federico ze śniadaniem - Okey powiesz mi kiedy indziej. Miłego dnia.
Rozłączyłam się.
- Albo to ty jesteś na tyle chora i dzwonisz do ludzi o 6 rano, albo ten ktoś jest powalony - powiedział ze śmiechem Fede kładąc mi tacę z chlebem z margaryną i z zieloną herbatą na stolik
- To leć po termometr, bo nie jestem pewna czy nie mam gorączki - zaśmiałam się
Do pokoju weszła ubrana i uczesana już Francesca.
- Oj, Vilu... Wracaj szybko do zdrowia, bo nie chcę chodzić sama....
Uśmiechnęłam się do niej po czym dziewczyna wyszła. Fede razem z nią a ja wzięłam pamiętnik i szybko opisałam w nim mój sen. Oczywiście był o Leónie i o mnie... Czemu on musi mi się śnić?! Wzięłam tacę ze śniadaniem i szybko je zjadłam.
- Czy moja kuzynka jest w stanie zejść na dół? - zapytał Federico
- Myślę, że nie..
- To ja ci pomogę, bo nie chce siedzieć tu cały dzień.
Myślałam, że żartuje, ale on podszedł do mnie, wziął mnie na ręce, zszedł ze mną i położył na już rozłożonej sofie.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się do niego
On tylko odwzajemnił uśmiech i poszedł do kuchni. Ja natychmiast ponownie zasnęłam.
*kilka godzin później*
Obudziły mnie krzyki. Ponieważ chciałam się dowiedzieć pomiędzy kim i o czym się to rozgrywało udawałam, że spałam.
- Myślisz, że uda ci się zachować w tajemnicy kim jesteś?! - krzyczał Fede
- Nie jestem taki jaki ci się wydaje! W przeciwieństwie do mojego brata ja potrafię kochać! - krzyczał znajomy mi głos
- Wiesz, nie mam ochoty z tobą rozmawiać! Uwierz, że dopilnuję, żeby Violetta nie wpadła w twoje ręce!
Nie mogłam już tak dalej słuchać. Wstałam i ze względu na ból brzucha powoli szłam do drzwi. Niestety mój kuzyn zdążył już zakończyć rozmowę i trzasnął drzwiami.
- Fede kto to był? - zapytałam siadając na fotelu obok drzwi, bo nie mogłam dłużej ustać.
- Obudziliśmy cię.. Przepraszam..
- Zadałam ci pytanie.
- Nikt ważny. Mój kolega..
- Masz tu kolegę choć nigdy tu nie byłeś i do tego kłóciłeś się z nim o mnie?!
Milczał.
- Federico, ty coś ukrywasz! I wiedz, że prędzej czy później dowiem się o wszystkim chociaż wolałabym usłyszeć wszystko teraz od ciebie. - do oczu napływały mi łzy
Chłopak stał jeszcze przez chwilę, a następnie ubrał się i wyszedł. Nie wytrzymałam i zaczęłam płakać. Nie chciałam żeby Fran mnie zobaczyła, ale niestety przyszła ze szkoły zanim się uspokoiłam.
- Viola co się stało? - zapytała od razu
- To sprawa między mną, a Fede. Nie powinnaś się tym interesować.
- To samo mówiłaś mi wczoraj o Leónie. Dziewczyno, ogarnij się! Jesteśmy przyjaciółkami i nie chcę, żebyśmy miały przed sobą tajemnice! - krzyknęła i natychmiast zasłoniła sobie usta
- Krzyknęłaś na mnie -popatrzyłam na nią z niedowierzaniem - Ty to naprawdę zrobiłaś.
Szybko się ubrałam i wyszłam. Nie interesowało mnie to, że jestem w pidżamie. Szłam tak szybko jak mogłam aż nagle zasłabłam. Ostatnie co pamiętam to wołanie o pomoc. Potem nastała ciemność.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ooo matko! Możecie mnie zamordować! Od 4 tygodni nie było tygodni, bo laptop mi się zepsuł! Okey, ale już będę aktywna. To, że dzisiaj jest piątek a ja dodałam rozdział (za krótki jak na taką długa nieobecność) to jest rozdział za poniedziałek, bo moja babcia ma urodziny. Jak możecie się zorientować piszę ten rozdział późno, bo o 22.00 zaczęłam a jest 22.47... Violka jest chora, Fede się kłóci, ale z kim?! A jakby jeszcze było tego mało Fran na nią krzyknęła V wyszła i straciła przytomność! Następny rozdział za tydzień! 13 kwietnia :P

2 komentarze:

  1. Cudo ;*
    Zapraszam do sb http://jeslikochasztomow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Oczywiście zajrzę i zaobserwuję :)

      Usuń