poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 2 - Nowa szkoła, nowe znajomości, nowe przeżycia






Wstałam dzisiaj dość wcześnie, bo na równo z Fran. Przebrałam się i zeszłam na dół. Mojej przyjaciółce ledwo oczy z orbit nie wypadły.
- Viola? To ty?
- Tak to ja Fran
- Kim jesteś i co zrobiłaś z Violettą? - podeszła do mnie składając ręce w kształt pistoletu
- Moja kochana przyjaciółko, dzisiaj idziemy na pierwszy dzień w szkole, zapomniałaś - powiedziałam jak moja mama
- Co?! To dzisiaj?
- Wiedziałam, że zapomnisz. Przecież to ty.  - powiedziałam zła
- Oj Violka to nie moja wina, no - tłumaczyła się mi
- Fran! Czemu ty mi się tłumaczysz? Nie miałyśmy jakiś specjalnych planów na dziś
- Z przyzwyczajenia. Wiesz, że zawsze musiałam się tłumaczyć moim rodzicom
- Okey. Idziemy? - zapytałam
- Poczekaj tylko się przebiorę
Zeszła po 10 minutach.
- Chodź - chwyciła mnie za rękę
Po 20 minutach chodzenia doszłyśmy.
- Viola?
- Słucham
- To tu będziemy się uczyć?
- Tak - mocno się przytuliłyśmy
Weszłyśmy do środka. Fran poszła do łazienki,  a do mnie podszedł  jakiś szatyn. Bardzo przystojny szatyn.
- Nowa? - powiedział oschle
- Tak. To źle?
- Nie. León jestem - podał mi rękę
- Violetta
- Dobra znamy się. Więcej się do mnie nie zbliżaj i nie odzywaj. - powiedział odchodząc
Patrzyłam się w ścianę nie wiedząc co się teraz wydarzyło.
- Vilu, co jest?
- Nie, nic. Idziemy na zajęcia?
- No dobra
Pierwsze była lekcja śpiewu. Nauczyciel miał na imię Milton i był bardzo, ale to bardzo zadufany w sobie i wszystkich krytykował.
- Violetta Castillo, nowa dziewczyna. Zaśpiewaj coś dla nas - zawołał mnie
- Powodzenia - szepnęła do mnie moja przyjaciółka, która już została skrytykowana
Podeszłam do mikrofonu i zaczęłam śpiewać piosenkę, którą sama wymyśliłam.
Kiedy skończyłam zauważyłam, że wszyscy mieli otwarte buzie. Wszyscy, nawet Milton.
- I to się nazywa prawdziwy talent! Jesteś lepsza od nich wszystkich razem wziętych
- Ale Francesca też ładnie śpiewała - przerwałam mu
- Nie dyskutuj! Koniec lekcji.
Postanowiłam pójść do kawiarni obok, ponieważ była długa przerwa.  Zamówiłam koktajl bananowy. Bardzo chciałabym truskawkowy, ale mam na nie uczulenie.
-  Violka! Przysięgałaś, że będziemy chodzić razem WSZĘDZIE - usiadła na przeciwko mnie moja przyjaciółka
- Tak wiem, ale myślałam, że idziesz koło mnie - powiedziałam połykając trochę picia
- Niee ja rozmawiałam z moją mamą, bo zadzwoniła
- To dobrze, że nie zaczęłam do "ciebie" mówić -  zaśmiałam się
- Dobra chodź, bo chcę jeszcze zapytać o coś Angie
Angie to nauczycielka, która zastępuje Miltona. Jest bardzo do mnie podobna, co cały czas daje mi do myślenia. Wzięłam jeszcze kubek z koktajlem i pobiegłam za nią. Nie zauważyłam kiedy wpadłam na jakąś blondynkę i wszystko na nią wylałam.  Fran i ja popatrzyłyśmy na siebie przerażone.



-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że krótki, ale jakoś nie mam dużej weny i piszę go na szybko. Kolejny rozdział oczywiście za tydzień :)

2 komentarze:

  1. Cudowny rozdzial <3
    Oschly Leon ;/
    Miltonowi szczeka opadla !!! :D
    Viola zamyslona i wylala koktajl na (jak podejrzewam ) Ludmile xD
    Czekam na nexta :d

    OdpowiedzUsuń