poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Rozdział 8 - Nienawidzę cię!
Ciekawe czy inni znają to uczucie? Kiedy budzisz się w jakimś pomieszczeniu, nie wiesz gdzie jesteś, a do tego nic nie pamiętasz. Pewnie niektórzy tak, bo gdyby nie, to lekarze nie mogliby mnie uratować. Leżę teraz i nie wiem co ze sobą zrobić. Ledwo co piszę. Wszędzie mam plastry i nogę złamana... Czemu ja? Czemu wszystkie nieszczęścia spadają na mnie. Nie chcę tu wspominać o dzieciach z Afryki czy innych, ale o mieszkańców domu gdzie mieszkam. Nie pamiętam co działo się przez ostatnie 2 dni, czyli wczoraj i przedwczoraj. Nie mogę tak dalej. Muszę się położyć. Kocham cię <3
Zamknęłam pamiętnik i położyłam go na szafce obok łóżka. Dobrze, że ktoś mi go przyniósł. Przecież musiałam natychmiast wszystko napisać. Pewnie to była Fran.... Ledwo co się obróciłam i mrugnęłam, a już ktoś wszedł do sali. Myślałam, że lekarz sprawdza czy wszystko w porządku. Ale osoba nie odzywała się.
- Violetta? - usłyszałam TEN głos
Nic nie odpowiedziałam.
- Lekarz mówił mi, że nie pamiętasz tylko wydarzeń z 2 dni. Więc mnie pamiętasz. Nie wiem czy śpisz. Odezwij się. - kontynuował
- Jak się tu dostałeś? Kto cię wpuścił? - zapytałam słabo
- Jestem twoim kuzynem - zaśmiał się
- Okłamałeś lekarzy?
- Bo chciałem się z tobą spotkać. Ja cię kocham.
- Ale ja ciebie nie - obróciłam się na drugi bok, żeby go zobaczyć - Chyba żałuję, że nie zapomniałam wydarzeń sprzed roku.
- Viola..
- León, nie. Nic mi nie mów, Zostaw mnie. - przerwałam mu
Do pokoju wszedł Federico. Kiedy zobaczył Leóna chyba się wkurzył.
- León chcę sam na sam porozmawiać z Violettą. Jeśli nie wyjdziesz powiem o kłamstwie lekarzom
- Violu przemyśl wszystko - powiedział León wychodząc
- Fede, ach jesteś tu. Ale jak skoro jesteś w Argentynie? - zapytałam zdziwiona
- Czyli ty naprawdę nic nie pamiętasz...
W oknie sali zobaczyłam Francescę. Była zdenerwowana, Zwykle taka jest kiedy kogoś zrani. Wtedy powoli przypomniałam sobie wczoraj. Chora ja, kłótnia z Fede. I Fran. Fran, która na mnie nakrzyczała.
- Viola, coś ci jest? - zapytał zaniepokojony prawdziwy kuzyn
- Nie.. Wszystko sobie z wczoraj przypomniałam. Kłótnie z tobą, krzyk Francesci..
- Nie wiem czy się cieszyć. Chyba tak, bo odzyskujesz pamięć.
- Zawołasz Fran? Chcę z nią porozmawiać.
- Jasne
Przez szybę widziałam, że Fran nie uwierzyła mu, ale kiedy się na mnie popatrzyła uwierzyła.
- Viola.. - dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć
- Wybaczam ci - powiedziałam
Uśmiechnęła się.
- Tak bardzo się cieszę! Nawet nie wiesz jak bardzo się martwiłam kiedy wyszłaś. Od razu zadzwoniłam do Federico.
Tylko się uśmiechnęłam.
- Lekarz powiedział, że jutro wyjdziesz z gipsem i tylko 4 plastrami a masz ich z jakieś 30 - powiedziała po krótkiej ciszy
- Dziękuję - popatrzyłam jej w oczy
- Za co? - zapytała zdziwiona
Cicho się zaśmiałam.
- Za to, że jesteś
Ciemnowłosa przytuliła mnie delikatnie.
- Proszę wyjść. Wizyty się już skończyły. Najlepiej żeby pani przyszła jutro o 11.30 odebrać siostrę. wszedł lekarz
- Dobrze. Pa Vilu - pomachała mi i wyszła
*Następny dzień, 11.40*
- Wróciła nasza gwiazda! - przywitał mnie kuzyn
- Hey - zaśmiałam się
- Wiesz jakie mamy szczęście? Zajęcia odwołane z powodu awarii prądu w szkole - powiedziała moja przyjaciółka rozbierając się
- To dobrze - uśmiechnęłam się
- Chodź zaniosę cię do góry i przyjdę dopiero z obiadem - Fede wziął mnie na ręce
- Nie jestem ciężka? - zapytałam kiedy mnie położył
- Ty? - zaśmiał się - Z gipsem jesteś tylko troszeczkę cięższa, czyli jak malutki kamyk a tak to piórkiem jesteś
- Dziękuję, że jesteś - przytuliłam go
Ledwo co chłopak wyszedł zadzwonił telefon.
- Tak? - odebrałam
- Cześć Violetta. To ja, León. Twój numer mam od Cami. Chcesz żebym do ciebie przyszedł?
- Co? Nie! Nie wyraziłam się jasno? Nie chcę cię znać! Jedynie gdzie będziemy się widzieć do w szkole, ale nie poza nią!
- Oj Viola, ja wiem, że ty mnie kochasz. Nie okłamuj siebie - powiedział szeptem
- Nienawidzę cię! - krzyknęłam i rozłączyłam się
Szybko wzięłam pamiętnik.
León, León i jeszcze raz León. Czy on nie może zniknąć z mojego życia? Najpierw okłamuje lekarzy i mówi, że jest moim kuzynem, a teraz Camila dała mu mój numer i zadzwonił do mnie. Chce mi wmówić, że go kocham i żebym nie oszukiwała samej siebie. Ale on ma tupet! Chociaż jeśli się tak zastanowić, to cały czas o nim myślę i piszę, być może zacznę też mówić. A co jeśli on ma rację? Jeśli ja naprawdę go kocham, ale chcę temu zaprzeczyć?
- Nie! On tylko namieszał mi w głowie. - zamknęłam różową rzecz
- Obiad przyszedł- przyszła Fran
- Czy przypadkiem nie miał przyjść Federico? - zapytałam odbierając posiłek
- Ja tu jestem i drugie danie niosę - Włoch prawie się wywrócił
- Uważaj ciamajdo - zaśmiała się Włoszka
- To nie ja wylałem połowę zupy z garnka!
- No już mi tutaj tego nie przypominaj!
- Było to 5 minut temu a ty o tym zapomniałaś?!
- Uspokójcie się - zakończyłam kłótnię
Fede podał mi drugie danie po czym oboje wyszli. Na dole na nowo rozpoczęli sprzeczkę.
Ponownie zadzwonił telefon.
- Słucham - znów odebrałam
- Violetta! Tu twój tatuś. Co tam u ciebie?
Chciałam mu powiedzieć, że już lepiej czuje się po tym wypadku i mnie wypisali, ale zorientowałam się, że on o niczym nie wie
- Wszystko dobrze. Szkoła jest zamknięta z powodu awarii prądu, więc przez 2 tygodnie nie będziemy chodzić do szkoły.
- To świetnie się składa, bo jutro wylatuje tam do Was i po jutrze powinienem być.
Wyplułam sok do szklanki. Że niby co?!
- To super! - udawałam szczęśliwą
- Też się cieszę, ale muszę już kończyć, bo chcę się jeszcze dzisiaj spakować. Papa - rozłączył się
Wysłałam Włochom wiadomość żeby do mnie przyszli.
- Co się stało - wparował do pokoju Federico a za nim wleciała Fran
- Mój tata po jutrze tu przyjedzie, a nie wie nic o wypadku
- Co?! - krzyknęli na równo
- No - powiedziałam zdenerwowana
- Trzeba coś wymyślić. I to szybko - powiedziała moja przyjaciółka
- Ale ja nie będę kłamać - ostrzegłam
- Nie musisz - powiedział kuzyn - Zadzwonię do niego, że niestety plany się zmieniły i lecimy do Hiszpanii i naprawdę do niej polecimy.
- Hiszpania? Serio? Już nie lepiej Włochy - spytała Włoszka
- Nie. We Włoszech mamy rodzinę, a do Hiszpanii mój tata w życiu nie pojedzie, bo tam zmarła moja mama, nie pamiętasz? - na samo wspomnienie posmutniałam
- Viola nie smuć się -pocieszali mnie
Nagle coś na dole spadło.
- Nie no nie dość, że był wypadek to jeszcze złodziej przyszedł?! - prawie krzyknęła Fran
- Cii! Nie może nas usłyszeć! Kto wie czy nie ma przy sobie broni. - uciszył ją Fede - Francesca schowaj się do szafy i zamknij drzwi, ja spróbuję cię Viola zaciągnąć do twojej łazienki.
Już brał mnie na ręce kiedy ten włamywacz wchodził do góry. Po policzkach spływały mi pojedyncze łzy, które Federico ścierał. Mocno się do niego przytuliłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
BUM! Jest rozdział? Jest! Już następny i reszta będą w poniedziałki i EWENTUALNIE jakieś informacje, OS będą się pojawiać. Liczę, że będą chociaż 3 komentarze, bo właśnie one mnie motywują, a to, że mam 2 obserwatorów nic nie daje. Kocham Was <3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Boski rozdział <3
OdpowiedzUsuńCZEKAM NA NEXT:*
WBIJAJ DO MNOE- milvidasatras-leonetta.blogspot.com :)
- Rosalie
Dziękuję <3 Wbije jutro bo spac ide; *
Usuń