poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Rozdział 10 - Spróbuję










Obudziłam się. Wciąż myślałam o tym, co dzisiaj się stanie. Może powiedzieć mu, że znam prawdę? A może on już wie? Nie wiem, ale boje się tego spotkania...
~ 13.40, po szkole~
- Witaj piękna - przywitał się ze mną
- Witaj León
- Oj, ale co tak bez uczuć?
- Nie jesteśmy ani przyjaciółmi, ani parą.
- Już nie długo - uśmiechnął się
- Muszę ci coś powiedzieć - powiedziałam, ale tego pożałowałam
- Słucham
- Znam już całą prawdę
- Jaką?
- Wiem, że jesteś bratem Jorge. Mojego byłego chłopaka, który mnie zgwałcił i porzucił.
- Ale ja nie jestem taki jak on - złapał mnie za rękę
- Ale jesteś jego bratem i kiedy jestem przy tobie to wszystkie wspomnienia wracają - posmutniałam
- Nie smuć się. Tak, miewam kłopoty z opanowaniem się, ale nigdy bym cię nie skrzywidził
- Wiem, czuję to, ale musisz zaakceptować to, że kiedy cię zobaczę od razu mam w głowie twarz twojego brata
- Violetta zrozum, że podobny jestem do niego tylko z wyglądu. - już powoli się denerwował
- A ty zrozum, że wiedząc, że jesteś jego bratem mam tylko jego w głowie, gdy na ciebie patrzę. Proszę, chociaż tyle zrozum.
- Spróbuję, ale odpowiedz mi na pytanie
- Jakie? - zapytałam
- Czy kiedy nie wiedziałaś, że jestem jego bratem cokolwiek do mnie czułaś?
Westchnęłam.
- Tylko troszkę - odpowiedziałam
Teraz on westchnął. Wstał, a ja razem z nim. Popatrzył na mnie.
- Ale spróbuję być twoją przyjaciółką - uśmiechnęłam się lekko
- Ja też  - odwzajemnił uśmiech
Przytuliłam go.
- Do jutra - pożegnałam się i odeszłam
*W domu*
- Hey, Vilu, jak tam spotkanie z Camilą? - zapytał Fede
Tak okłamałam go. Ale bałam się jego reakcji.
- Wspaniale. Jutro idę z nią do kina - rzuciłam torbę w kąt kuchni
- To super. A co z Fran? Chyba będzie zazdrosna.
- Porozmawiam z nią o tym. Na pewno zrozumie - wyjęłam jogurt z lodówki
- Viola ten jest truskawkowy
Popatrzyłam na opakowanie. 
- Ach, no tak - westchnęłam i zamieniłam go na brzoskwiniowy
- Nie chcesz poradzić się alergologa? Może można się tego uczulenia pozbyć? - zapytał
- Nie. Nie chcę wydawać pieniędzy na lekarza. Już mi wystarczy, że dużo poleciało po wypadku - odpowiedziałam
Zadzwonił mój telefon. Zobaczyłam napis 'León'. Chciałam zasłonić to przed kuzynem, ale on był szybszy.
- Odbierzesz? - zapytał zdenerwowany
- Tak. Nie wiem co ty do niego masz! - wzięłam telefon i pobiegłam do mojego pokoju
- Cześć León - odebrałam
- Hey piękna.
- Po co dzwonisz? - zapytałam
- Chciałem się upewnić, że jeszcze żyjesz - zaśmiał się
- Czemu niby? - również się zaśmiałam
- Federico..
- Ach, on, myśli, że spotkałam się z Cami
- To dobrze
- Violka, muszę ci coś powiedzieć - do pokoju wparowała Francesca
- Muszę kończyć, pa - rozłączyłam się - O co chodzi?
- Poznałam świetnego chłopaka! - wyszczerzyła się
- Naprawdę? Jak ma na imię? - zapytałam ciekawa
- Marco!
- A jaki jest?
- Przystojny, miły, romantyczny...
- A masz przynajmniej jego numer telefonu?
- A mam. I jesteśmy umówieni na jutro do teatru!
- Gratulacje! - przytuliłam ją
- Dobra idę wybierać ciuchy na jutro 
- Tylko bez krótkich sukienek - krzyknęłam za nią
~ Aj ta Fran.. Znów zakochana... Ale chwila! Ja go muszę poznać! ~
Wybiegłam z pokoju i wbiegłam do Fran.
- Ey, Viola!
- Przepraszam, ale muszę go zobaczyć
- Pod jednym warunkiem - uśmiechnęła się, jak to León kiedy ma zamiar coś zaproponować
- Jakim? - zapytałam zdenerwowana i zainteresowana jednocześnie
- Powiesz mi kim dla ciebie jest León, czemu okłamałaś Fede, że spotkałaś się z Camilą, której nie znam - podkreśliła 4 ostatnie wyrazy
- Przyjacielem, bo by się wkurzył.
- Mhm. Masz jego zdjęcie - podała mi telefon
- Serio masz go na tapecie?
Przyjrzałam się. Nie znam go w ogóle. Czyli jest okey.
- Może być. Szczęścia ci życzę - uśmiechnęłam się i wyszłam 
No i oczywiście po wejściu do pokoju dostałam SMS-a.
OD: LEÓN
Czemu się rozłączyłaś?
DO: LEÓN
Francesca...
OD: LEÓN
Wie już?
DO: LEÓN
Tak.
OD: LEÓN
To dobrze, że jej nie okłamujesz
DO: LEÓN
Ale okłamuję Federico..
OD: LEÓN
Nie martw się. Już nie długo wszystko mu RAZEM powiemy.
DO: LEÓN
Dziękuję, że nie zostawiasz mnie z tym samą :-) 
OD: LEÓN
Nigdy cię nie zostawię :*
Uśmiechnęłam się do telefonu. On mnie nie zostawi. Napisał mi to. Może on mnie naprawdę kocha? Albo udaje... Przecież ja mogę napisać, że jestem chora, a tak naprawdę będę na jakiejś imprezie. Ale ja i León jesteśmy przyjaciółmi. I nic tego nie zmieni. No chyba, że coś do niego poczuję. On zawsze będzie chciał ze mną być.
- Viola! Masz mnie zapoznać z Camilą! - do pokoju ponownie weszła Fran
- Dobrze. Zapoznam cię z nią. Jutro. W szkole.
- Naprawdę? - zapytała zdziwiona
- Tak
- Myślałam, że trudniej będzie cię przekonać
- Czemu? Jesteś moją przyjaciółką, i tak samo jak ja znam wszystkich, których ty znasz, tak samo powinno być z tobą. 
Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Dobra Fran, wyjdź, bo chcę spać - powiedziałam
- Dobranoc.
Położyłam się i po kilku minutach zasnęłam.
*Następnego dnia, w szkole*
- Francesca chodź, tam jest Cami - pociągnęłam przyjaciółkę ze sobą - Cześć Cami, to Fran
- Jej najlepsza przyjaciółka - dodała włoszka
- Cześć miło mi w końcu cię poznać - rudowłosa uśmiechnęła się
Dziewczyna również się uśmiechnęła, ale widać było, że uśmiech jest sztuczny.
- Violu, chodź do łazienki - po chwili powiedziała 
Wyszłyśmy z sali i weszłyśmy do pomieszczenia, w którym prawdopodobnie rozegra się nasza kłótnia.
- Co się stało? - zapytałam
- Chyba jej nie polubię - odpowiedziała patrząc mi w oczy
- Czemu? Jest miła.
- Może dla ciebie. Dla mnie nie będzie, mówię ci.
- Oj przestań. Wychodzę, a ty sobie sama radź - wyszłam 
Moim celem była moja szafka, ale grzebiąc w torebce po drodze wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- Przepraszam! Nie powinnam szperać w tej torbie. 
- Nic się nie stało. Diego jestem - podał mi rękę
- Violetta - uśmiechnęłam się
- Jesteś bardzo ładna
- Oh, dziękuję - czułam, że moje policzki robią się czerwone
- Może masz ochotę spotkać się po szkole w kawiarni?
- Nie mogę. Jestem już umówiona.
- Masz chłopaka? - zapytał
- Nie. Idę z przyjaciółką do kina. 
- A może dasz mi swój numer?
- Może od razu adres, żebyś mógł sobie do niej przyjść - koło mnie zjawił się León
- León..
- Nie masz chłopaka, tak?
- To nie mój chłopak. To przyjaciel - wytłumaczyłam
- Zakochał się w tobie. To widać.
- Zostaw ją - odezwał się zdenerwowany już meksykanin
- Szczęścia wam życzę - Diego zaśmiał się i odszedł
- León, czemu?
- Przepraszam
- Nic się nie stało. My się jeszcze nie spotkaliśmy i dopiero się witamy - przytuliłam go
- Cześć Viola - przywitał się po chwili
- Hey León  - uśmiechnęłam się
- Idziesz na lekcję?
- Mhm. Co masz?
- Lekcję śpiewu - odpowiedział
- Ja też - ucieszyłam się
Ja chyba naprawdę się w nim zakochałam! Chłopak chwycił moją rękę i poszliśmy razem, prawie jak para, do klasy.
Angie nam nie odpuściła i przez zakochaną parę (czytaj: Fran i Marco) zadała nam pracę domową. Ja ją kiedyś zabiję!
- Violetta - usłyszałam bardzo znajomy głos po wyjściu z klasy
Puściłam rękę Leóna i pobiegłam do tej osoby.
- Tata!
- Viola, jak ja za tobą tęskniłem
- Ja za tobą również
- Co ty tutaj robisz? Nie powinieneś być w pracy?
- Powinienem i jestem. Przyleciałem tutaj, bo mam tu spotkanie z Japończykami.
- To świetnie! A gdzie się zatrzymasz? Przecież my nie mamy miejsca. - zapytałam 
- Mam domek niedaleko waszego. - odpowiedział
- Bardzo się cieszę! - jeszcze raz go przytuliłam - Muszę iść na lekcję
- Dobrze
Uśmiechnęłam się do niego, po czym odeszłam, i razem z Leónem poszłam do sali.
Pablo mówił, że niedługo będzie pierwszy koncert. A do mnie, Leóna, Fran, Ludmiły i Miltona powiedział, że sprawa powinna niedługo się rozwiązać. 
- Vilu wszystko okey? - zapytała Fran po wejściu do domu
- Tak, tylko nie mogę uwierzyć, że Pablo myśli, że jako nowa uczennica okłamałabym go.
- Co się dzieje? - zapytał Fede, który wyszedł właśnie z kuchni
- Nic takiego. Wyjaśniamy tą sprawę z Ludmiłą i Miltonem - odpowiedziałam
- A o tej. Nie martw się.  - uśmiechnął się do mnie
Ja odwzajemniłam uśmiech.
- Fede mam nadzieję, że robiąc obiad zapomniałeś o mnie. Przecież jem na mieście.
- Nie zapomniałem, bo o tobie nie da się zapomnieć. Zrobiłem dla ciebie na jutro 
- Dobra, idę. Miłego wieczoru!
Mam czekać na Cami w parku. No dobra, ponieważ wyszłam pół godziny przed czasem to mogę sobie usiąść.
- Violetta? - koło mnie usiadł Diego
- Tak, to ja. Witaj ponownie - uśmiechnęłam się
- Hmm mogę jeszcze raz poprosić cię o numer? 
- Jasne. Daj swój telefon to ci go zapiszę.
Szybciutko mu go zapisałam. Rozmawialiśmy aż w końcu przyszła Camila.
- Pa - pożegnałam się z nim
- Viola, muszę z tobą poważnie porozmawiać. Pójdziemy do kawiarni
- Co się stało? - zapytałam siadając na miejscu
- Chodzi o Francescę
- Ty też myślisz, że ona cię nie polubi?
- Dokładnie. Ja ją lubię, ale ona mnie na pewno nie.
- Czemu tak myślisz?
- Pewnie czuje się zagrożona. Myśli, że odsunę ciebie od niej.
- Porozmawiam z nią o tym, nie martw się. A teraz chodźmy na film - złapałam dziewczynę za rękę i pociągnęłam
Poszliśmy na "Szybcy i Wściekli 7". Naprawdę fajny film, z resztą jak każda część. Po kinie poszłyśmy na ciasto i każda z nas poszła do swojego domu. Kładłam się już do łóżka, kiedy usłyszałam dźwięk SMS-a. Uśmiechnęłam się do siebie, bo wiedziałam, że to León. Wzięłam telefon do ręki.
OD: LEÓN
Dobranoc, pchły na noc, karaluchy pod poduchy ;*
DO: LEÓN
Dobranoc :*
Po tej wiadomości zastanawiałam się, czy to było na miejscu wysyłać mu tę buźkę. Pewnie pomyśli, że się w nim zakochałam.... Ale dość! Idę spać!
--------------------------------------------------------------------------------------------
Witam Was w ten piękne poniedziałkowe południe. Jest ono piękne, ponieważ jeszcze tylko 6 dni do Konkursu Młodych Talentów (KMT)...  Ale ja chyba będę musiała zrezygnować, ponieważ strasznie boli mnie gardło. Teraz liczę na 2 komentarze i myślę, że mnie nie zawiedziecie!Do poniedziałku, albo, kto wie czy może nie do czwartku?

2 komentarze: