Dojechałyśmy do domu. Nie mogłyśmy w to uwierzyć. Mieszkamy same w Londynie!
- Vilu - zaczyna szczęśliwie Fran
- Słucham?
- Będziemy przyjaciółkami do końca życia i zawsze będziemy mieszkać razem, prawda?
- Nie sądzę.
- Jak to?!
- A jak będziesz miała męża też będziesz ze mną mieszkała? - zapytałam śmiejąc się
- Do tego chyba nigdy nie dojdzie - odpowiedziała również ze śmiechem
Uśmiechnęłam się do niej.
- Ale nigdy się nie pokłócimy
Odwzajemniła uśmiech
- Dokładnie
- Ja zajmuję większą sypialnie! - krzyknęłam nagle
- Ej!
- No co? W Argentynie to ty miałaś większą!
- Okey
Poszłyśmy każda do swojego pokoju.
- W tym miejscu spełnię moje marzenia - powiedziałam - i znajdę swoją pierwszą miłość
Zaczęłam się rozpakowywać. Zauważyłam jakiś łańcuszek. Pewnie od taty. Nałożyłam go i dalej się rozpakowywałam. Po godzinie zeszłam na dół. Fran coś tam czytała. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Popatrzyłyśmy na siebie zdziwione.
- Ja otworzę - powiedziałam
W drzwiach stali jacyś ludzie. Uśmiechnęłam się i zapytałam
- W czym mogę pomóc?
- Jesteśmy Twoimi sąsiadami i przyszliśmy Cię powitać - powiedziała kobieta około trzydziestki
- Ale ja tu nie mieszkam sama, tylko z przyjaciółką. Proszę wejść. - zaprosiłam ich do środka
- Dzień dobry - przywitała się Fran wstając z krzesła - proszę usiąść
Przez 3 godziny rozmawialiśmy przy herbatce.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to prolog =) Rozdział też pojawi się dzisiaj, a rozdziały będą co tydzień :) Mam nadzieję, że mnie polubicie i będziecie czytać tego bloga

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz